czwartek, 24 września 2015

New school, love and secret ROZDZIAŁ 11

Witam i zapraszam na nowy rozdzialik :) Mam nadzieję, że się spodoba :* 
Enjoy ~! 


- Ta kobieta jest... - nie potrafił się przemóc. Czekał bardzo zniecierpliwiona . W pewnej chwili Taehyung chwycił za telefon i popatrzył na wyświetlacz. Ze zmrużonymi oczami powiedział :
- To moja mama . Świetne zdjęcie zrobiłeś je na moich urodzinach prawda ? Aż cud, że jesteśmy kuzynami . - powiedział rozradowany chłopak . Popatrzyłam tylko na Taehyung'a z szokiem w oczach. 
- Jak to twoja mama ? To nie możliwe ... - powiedziałam robiąc się momentalnie blada. 
- Ri gwaenchanh-a  ? Usiądź , T.O.P podaj mi wodę - powiedział G- Dragon łapiąc mnie w pasie kiedy prawie zemdlałam. 
- Ne. -Powiedziałam chwytając butelkę z wodą.
- Czego, aż tak źle zareagowałaś ?- zapytał niczego nie domyślający się Taehyung. Popatrzyłam na niego  ze strachem w oczach. Daesung podszedł do mnie i powiedział:
- Teraz już chyba wiesz dlaczego tak bardzo nie chciałem ci powiedzieć ... To byłby dla ciebie zbyt duży szok . 
- Zaraz zaraz. O co chodzi, bo zaczynam się niepokoić - powiedział Taehyung. Tymczasem Daesung pomógł mi wstać. 
-Taehyung posłuchaj... Czy przypadkiem nie masz ojca ? - zapytałam ostrożnie.
- O co ci chodzi ? - odpowiedział zbulwersowany  
- Proszę odpowiedź mi. - zaczęłam nalegać 
- Jeśli chcesz tak bardzo wiedzieć to mam ojca.  Dlaczego tak bardzo wypytujesz ?- zapytał. Poczułam  jakby we mnie coś pękło. Nie wiedziałam co mam zrobić; co powiedzieć . 
- Ta kobieta jest moją matką . - powiedziałam z drżącym głosem. 
- Co ty mówisz ? Czy ty upadłaś na głowę ? Dziewczyno ogarnij się ...- Zaczął krzyczeć na pół parkingu 
- Mówię prawdę ! Taehyung proszę zabierz mnie do niej . - poprosiłam prawie płacząc 
- Nie ma takiej opcji! Pewnie poleciałaś na kasę . Nie wyłudzisz ani ode mnie ani od mojej mamy żadnych pieniędzy. Zostaw naszą rodzinę w spokoju ! - wykrzyczał i odwrócił się na pięcie . Ruszył w stronę swojego samochodu . Po policzkach spłynęły mi słone łzy. Upadłam na kolana i zaczęłam płakać. W tej właśnie chwili podbiegli do mnie chłopcy. Zaczęli mnie pocieszać jednak moje serce pękło. Nie wiedziałam co mam zrobić skoro jestem oskarżona o takie rzeczy. 
- Ri nie przejmuj się nim skoro on nie chce cię zaprowadzić do swojej matki to ja to zrobię. Konfrontacja dobrze wam zrobi. Faktycznie się przekonasz czy masz rację czy to tylko złudzenie. - powiedział Daesung ocierając moje łzy . Nawet T.O.P pomógł mi wstać . Nie zastanawiając się dłużej wsiedliśmy do auta  Seungri'ego i podążyliśmy do pięknej willi . Po chwili byliśmy pod głównym wejściem. Nogi trzęsły mi się gorzej niż galaretka owocowa. Zostałam wręcz popchana do środka . Widać było, że Daesung czuje się tu jak u siebie. 
- Ciociu ! - zaczął wołać na cały głos. Nagle na schodach ukazała się piękna kobieta o delikatnych rysach. Do złudzenia przypominającą tą ze zdjęcia. Kobieta uśmiechnęła się do nas przyjaźnie. 
- Och. Daesung . Co się stało, że tak wołasz ? - Zapytała ciepłym głosem . Właśnie tak ją sobie wyobrażałam. 
- Ciociu chciałbym ci kogoś przedstawić. To ...- przerwała mu kobieta.
- Twoja nowa dziewczyna ? Wspaniale . - zeszła z pięknych dużych białych schodów. Stanęła na przeciwko mnie i podała mi rękę.- Miło mi cię poznać - ukłoniłam się i podałam również rękę.
- Nazywam się Lee HyeRi .- popatrzyłam jej głęboko w oczy. Momentalnie jej piękny uśmiech zamienił się w  przerażenie . 
- Hye Ri... jesteś córką ... Marka Lee ? - zapytała z drżącym głosem 
- Ne . - Popatrzyłam na kobietę, a ta położyła swoje dłonie na moich policzkach . Po policzkach spłynęły nam  łzy . 

\HyeRi

PS. I jak ? Kto spodziewał się takiego zakończenia ? Mam nadzieje, że się podobało . :) Dajcie znać w komentarzach <3

wtorek, 25 sierpnia 2015

New school, love and secret ROZDZIAŁ 10



A więc witam ! Prawie po roku czasu .. Trochę mi tego brakowało, ale nie miałam natchnienia pisać. Dlatego czekałam, aż da mi ktoś takiego porządnego kopa z motywacją ( dziękuję Kalinka :*) . Mam nadzieję, że nie wyszłam z wprawy <3 
Enjoy ~~


- Jestem .... jak, by Ci to szybko i prosto wytłumaczyć .. - powiedział odwracając się do mnie tyłem . 

- Oppa !! Od dłuższego czasu widzę, że coś tu jest nie tak . Powiedź mi w końcu o co Ci do jasnej cholery chodzi, bo zwariuję ! - krzyknęłam na cały głos. Daesung popatrzył się na mnie i z ciężkim westchnieniem  powiedział .
- Wiesz czasami tak jest, że gdy tylko zobaczysz jakieś zdjęcie dajmy na to przypadkowe. Poznajesz daną osobę i ....- nagle wypowiedź przerwał mu radosny Taeyang .
- Witam poranne duszyczki ! Co wy tu robicie ? Daesung już podrywasz nową koleżankę ?- zapytał uśmiechnięty chłopak .
- Cześć ! Przyszliśmy na zakupy, a ciebie co tu sprowadza? - zapytałam spuszczając wzrok z blondyna. Chłopak wziął głęboki oddech. Widać było, że był strasznie spięty. 
- A przyszedłem na zakupy żywnościowe . Czyżbyście byli przed śniadaniem ? - zapytał uprzejmy Taeyang.
- Tak jesteśmy przed śniadaniem. A co ? - przerzedził przez zęby Daesung. 
- Spokojnie hyung  . Nikogo nie zabijaj ! Ri może wpadniecie na pyszne śniadanko ? - Powiedział chłopak robiąc do mnie słodkie aegyo. Nie mogłam się nie zgodzić. 
- No skoro tak bardzo prosisz to czego, by nie. Prawda oppa?!- zapytałaś zwracając się do blondyna.
- Co pomyśli twój ojciec ?- powiedział niechętnie. 
- Zadzwonię do niego . - rzekłam z radością .
- Oooo !! Mówisz do niego oppa ? Czyżbyście spędzili razem ze sobą noc ? - zapytał Taeyang. Nagle za Taeyang'iem znalazło się jeszcze 3 chłopaków z Big Bang.  Stało się dość niezręcznie. - no odpowiedz mi na pytanie . Ciekawość mnie zżera . 
- A nawet jeśli to co ? - powiedziałam bez zastanowienia. W tej właśnie chwili Daesung uderzył mnie w ramię. - Aishh.. co ty robisz ?
- Aigooo... Czy ty musisz wszystkim o tym paplać ? Prawdziwa kobieta ...- przewrócił oczami. Spojrzałaś tylko na T.O.P'a i G-dragon'a jak miny im lekko zrzedły. Przeczuwałam, że coś jest nie tak. - możesz na chwilkę pójść ze mną na stronę ? - zapytał lekko poirytowany 
- Raczej nie .. jeszcze sobie wszystko wyjaśnimy tylko do tego potrzeba cierpliwości. - powiedziałam stanowczym głosem. 
- Arasso . W takim razie zapraszam do mnie będzie fajnie . Bliżej poznamy unni i się zaprzyjaźnimy . - zaczął wesoło podskakiwać z radości Taeyang. Podeszliśmy do kasy i zapłaciliśmy za zakupy. Następnie wyszliśmy ze sklepu na parking. W torebce zaczęłaś szukać swojego telefonu, by zadzwonić do ojca. Jednak pomimo twoich starań nie mogłaś go znaleźć. 
- Aishh.. gdzie on jest ? Chyba zostawiłam swój telefon w domu . - powiedziałam zdenerwowana .- oppa ... czy mogłabym pożyczyć telefon ? - zapytałam trochę naburmuszona. Chłopak popatrzył się  na mnie, przewrócił oczami i podał mi swój telefon. Odeszłam na bok. Był to  jeden z tych nowszych modeli i nie wiedziałam za bardzo jak wejść w klawiaturę dlatego stwierdziłam, że najlogiczniej jest wejść w kontakty. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy było to, iż wszystko było po japońsku. Nie za bardzo rozumiałam, jednak zjechałam troszkę niżej i zauważyłam to. Zdjęcie kobiety . Bardzo podobnej kobiety do tej z mojej fotografii. Otworzyłam tylko szeroko oczy i wzięłam głębszy oddech. Podeszłam do chłopców śmiejących się i rozmawiających ze sobą w najlepsze. - Daesung.. Kim ona jest ?! - powiedziałam z łamiącym się głosem .- Kim ona kurwa jest ? - chłopak zmieszał się gdy zobaczył zdjęcie. 
- Wiesz o tym właśnie chciałem ci powiedzieć . Jest to bardzo prawdopodobne, że .. - nie mógł tego powiedzieć . Reszta Big Bang'u patrzyła na nas i nie rozumiała o co nam chodzi.
- Że co ?! - krzyknęłam. 
- Jest mi trudno ... Ri ja naprawdę nie wiem jak to powiedzieć ..- zaczął kręcić głową 
- Prosto, szybko i wyraźnie. - powiedziała 
- Ta kobieta jest .....
\HyeRi

PS. I jak się podobało ? Mam nadzieję, że nie wyszłam z wprawy :) Dajcie znać w komentarzach i dziękuję za poprzednie  

czwartek, 16 października 2014

New school, love and secret ROZDZIAŁ 9

Annyeong~~ wróciłam i dzięki waszym likom napisałam kolejny rozdzialik, a przy okazji chciałabym przeprosić za tak późne wstawienie, ale zrozumcie szkoła :)

Nastał ranek. Przez całą noc miałam uczucie, że coś mnie przygniata. Otworzyłam oczy i pierwsze co zauważyłam była to twarz chłopaka. Śpiący Daesung był wtulony we mnie jak do jakiegoś misia. Gdy dotarło to do mnie, że leżę w łóżku razem z chłopakiem miałam ochotę krzyczeć, lecz zarazem byłam podekscytowana. Moje ciało zaczęło reagować na stres i zdumienie. Leżałam tak bez ruchu przez około 4 minut kiedy zauważyłam jak chłopak zaczyna otwierać oczy. Serce zaczęło bić mi coraz mocniej. Zaspany chłopak popatrzył tylko na mnie nie wiedząc o co chodzi powiedział po cichu :
- O już nie śpisz ? To dzień dobry mały szkrabie ..- powiedział i ziewną leniwie. Patrzyłam na niego z szeroko otwartymi oczami. Chłopak wstał rozciągnął się i wyszedł z pokoju.
- Dzień dobry Oppa. - powiedziałam pod nosem, gdy tylko chłopak opuścił pomieszczenie. Z zaszokowaniem na twarzy wstałam i postanowiłam się jak najszybciej przebrać przecież nie mógł mnie zobaczyć kolejny dzień w tym samym stroju . Podbiegłam do wolno stojącej drewnianej szafy i wyciągnęłam z niej jasne krótkie jeansy i białą w pół przeźroczystą koszulę. jednym ruchem przeczesałam włosy palcami i wyszłam z pokoju. W salonie siedział chłopak i szukał coś w swoim telefonie.
- Oppa, może coś zjesz na pewno jesteś głodny. - powiedziałam czując się dość niezręcznie
- Ne , poproszę - powiedział, spoglądając na mnie z uśmiechem na ustach. Odwróciłam się i weszłam do kuchni. Było to raczej średniego  rozmiaru pomieszczenie z jasnymi ścianami. Indeks kuchenny jak zawsze błyszczał z czystości. Podeszłam do lodówki stojącej przy oknie. Otworzyłam ją i ku mojemu zdziwieniu była praktycznie pusta. Z powrotem wróciłam się do dużego pokoju i spoglądając na Daesunga powiedziałam
- Musze iść do sklepu zostań zaraz wrócę
- Pójdę z tobą - powiedział blondyn
- Nie musisz - zaśmiałam się
- Owszem muszę. Obiecałem twojemu tacie, że do puki nie wróci nie odejdę od ciebie - powiedział łapiąc za telefon i wyszedł z pokoju,a następnie udał się do drzwi frontowych. Złapałam za portfel i pobiegłam za chłopakiem. Po wyjściu z domu zapadła ta niezręczna cisza. W końcu wzięłam się w garść i zapytałam :
- Czego jesteś dla mnie taki miły ? 
- A nie mogę jesteś dla mnie .. - urwał nagle - jak .. ktoś ważny - dodał po głębszym zastanowieniu . Poczułam tylko jak oblewa mnie rumieniec . 
- Chincha ? - zapytałam nie dowierzając 
- Ne - Uśmiechną się chłopak. Po dotarciu do sklepu wzięłam koszyk i zaczęłam  go pchać ku stoisku z warzywami. Czułam tylko jak chłopak podąża za mną. W pewnym momencie chciałam chwycić za bakłażana, gdy Daesung chwycił mnie za pas i powiedział :
- I tak nie dostaniesz. Pozwól., że ci pomogę. Wybierzemy tego, bo jest mniejszy i będzie świeższy. - powiedział ze skupieniem. Poczułam się dość dziwnie, a zarazem chciałam więcej ciepła z jego strony. 
- Ne Oppa . A powiedz mi ... - ucichł mi głos 
- Hmm.. ? - burknął chłopak wybierając opakowanie z marchewkami. 
- Ty jesteś gejem ? Nie żeby mi to przeszkadzało czy coś, ale...- przerwał mi chłopak, który miał szeroko otworzone oczy.
- Czego ? Nie nie jestem Gejem co ci przyszło do głowy ? - zapytał
- Hmm... no w sumie to sam tak powiedziałeś i jeszcze na dodatek spaliśmy w jednym łóżku, a ty nic nie zareagowałeś . - powiedziałam uciszając swój głos, gdy tylko zauważyłam jak chłopak zaczyna na mnie patrzeć dość surowo. Po krótkim namyśle chłopak chwycił mnie za ramiona i zaczął się zbliżać do mojej twarzy. - Ooooppa ? Co ty robisz ? - zapytałam zdziwiona zachowaniem chłopaka 
- Sprawdzam czy jestem gejem - odpowiedział 
- No,ale to chyba jasne. Nie chce, żebyś robił coś czego nie chcesz nie zależy mi na twojej orientacji. - powiedziałam kiedy chłopak pocałował mnie w czoło 
- No nie mogę ... - powiedział sam do siebie odchodząc i zostawiając mnie samą przy stoisku. Zrozumiałam go od razu i podbiegłam go przytulić .  
- Oppa nie martw się znajdziesz sobie fajnego chłopaka... - przerwał mi 
- NIE . Ty niczego nie rozumiesz to nie tak jak myślisz . My ... my .... - zaciął się i nie mógł dalej nic powiedzieć. 
- Spokojnie już dobrze . -powiedziałam 
-Yhhh... nie no muszę ci o tym powiedzieć . Jestem .....

\HyeRi 
PS. jak myślicie kim jest  Daesung ? Piszcie w komentarzach czy się wam podobało :)

czwartek, 21 sierpnia 2014

Zbrodnia marzeń (V - BTS )

Anioooong ~~ Jak tam ? Powracam z nowym scenariuszem tym razem.. tak całkowicie inaczej pisany niż wcześniejsze mam nadzieję, że się wam spodoba . I tak opisałam się ~.^ ZAPRASZAM ~~




Po wyczerpującym dniu wróciłaś do domu i miałaś w głowie tylko jedna myśl " Pójść spać  ". Po wejściu do pokoju ściągnęłaś z siebie czarną skórzaną kurtkę. Następnie z kieszeni od spodni wyciągnęłaś pistolet i włożyłaś go do małego sejfu, który znajdował się w ścianie za obrazem. Włożyłaś wygodne dresy i poszłaś do kuchni zrobić sobie pożywny posiłek. Miałaś za sobą ciężki dzień w końcu nie co dzień tłumaczyłaś się czemu nosisz przy sobie broń do pracy. Usiadłaś przy stole i zaczęłaś jeść ryż z sosem curry. Włączyłaś telewizor kiedy nagle usłyszałaś dzwonek TEJ komórki. Nie lubiłaś tego dźwięku on oznaczał tylko jedno " Szef chce dać ci nowe zadanie". Niechętnie wstałaś i podeszłaś do głośnego urządzenia. Na ekranie widniał duży napis "ŁYSY". Przycisnęłaś zieloną słuchawkę i przyłożyłaś telefon do ucha.
- Dawno się nie widzieliśmy - zaśmiał się
- Faktycznie - powiedziałaś spokojnym tonem
- Kawiarnia na rogu za 15 minut - usłyszałaś głos i od razu telefon się urwał . Odłożyłaś telefon i powiedziałaś do siebie:
- Aishh.. nawet zjeść mi już nie wolno ! - podeszłaś do białego marmurowego stołu w kuchni i chwyciłaś talerz z prawie nienaruszonym jedzeniem i zaniosłaś go do lodówki. Następnie poszłaś do sypialni, by się z powrotem ubrać. Założyłaś ubranie i wyszłaś z mieszkania. Z twojego domu do kawiarni szło się 5 może 4 minuty, więc nie śpieszyłaś się za bardzo. Chwyciłaś za klamkę od drzwi i weszłaś do środka. Rozglądałaś się po pomieszczeniu, aż ujrzałaś przystojnego, czarnowłosego mężczyznę w garniturze. Podeszłaś do stolika i usiadłaś na przeciw.
- Ehh.. co jest tak ważne, że nie mogę zjeść spokojnie jednego posiłku - powiedziałaś zakładając nogę na nogę .
- Twój ukochany ma dla ciebie nową misję złotko - powiedział z szyderczym uśmiechem.
- Ukochany powinien wiedzieć, że nienawidzę jak się na mnie mówi złotko - powiedziałaś chwytając menu kawiarni
- Och przepraszam tygrysico. - powiedział podsuwając ci dużą szarą kopertę.
- Nowy cel ? O co chodzi ? - zapytałaś się bez przejęcia
- To Kim Taehyung. Znany również jako V. Ma 21 lat. Taki zwykły nastolatek, ale kompletnie groźny.
- Co takiego zrobił ? - zapytałaś spoglądając spokojnie na kartę menu .
- A powiedzmy, że naraził się szefowi. Obiekt do natychmiastowego zlikwidowania. Więc sama rozumiesz tygrysico do kogo byśmy się mogli zgłosić jak nie do ciebie. Jesteś naszym najlepszym strzelcem . - zaśmiał się pogardliwie
- Tak. Owszem strzelać umiem świetnie. Jaka stawka ? - zapytałaś
- Jak za 3 osoby . W końcu należy ci się jakaś premia, czyli jakieś 50,000 tysięcy euro razy 3 ...
- Rozumiem. - już chciałaś wstać kiedy mężczyzna zatrzymał cię
- Tylko jest jeden haczyk.
- Ehh... zdziwiłabym się gdyby nie było - powiedziałaś z powrotem siadając .
- Musisz go w sobie rozkochać, a następnie zabić .
- Okey . Nie ma problemu tylko to zajmie 2 razy dłużej niż zwykle
- Nic nie szkodzi my poczekamy - po zakończeniu swojej wypowiedzi wstałaś i wyszłaś z kopertą w ręku. Gdy wróciłaś do domu otworzyłaś kopertę w niej była zaliczka i zdjęcia oraz namiary chłopaka. Misja jak każda inna , lecz zadziwiło cię dlaczego masz załatwić tego chłopaka. Spoglądając na zdjęcie chłopaka przypomniał ci się twój nieżyjący ojciec. Który zginą z rąk chińskich służb w jednej z jego misji . Przed oczami miałaś jego twarz, a w głowie słyszałaś jego słowa " Nie pytaj, nie angażuj się po prostu zabijaj". Twoje oczy zaszły łzami, a ty zamiast płakać otarłaś oczy i poszłaś do tak zwanej garderoby, gdzie oprócz pięknych i drogich ubrań znajdował się mały " tajny" pokoik. Odsunęłaś dużą, pięknie zdobioną złotem sosnową szafę i wcisnęłaś PIN do drzwi. Po otworzeniu weszłaś do środka i na korkowej tablicy przywiesiłaś zdjęcie chłopaka. Następnie podeszłaś do szklanego stołu stojącego na środku pomieszczenia i z małego czarnego pudła stojącego przy nodze stołu wyciągnęłaś mały podsłuch. Zwróciłaś się jeszcze do portretu twoich rodziców i wróciły ci wspomnienia
***
Zbierałaś kwiaty na małej łące przy wiejskim domku jako 10-letnia dziewczynka. Gdy zrobiłaś malutki bukiecik z polnych roślin pobiegłaś na domowy ganek gdzie siedzieli twoi rodzice. Kłócili się nie zauważywszy ciebie starałaś się cofnąć za drewniane deski, by podsłuchać rodziców. Twoja mama podniosła głos :
- Dlaczego ty ją w to wciągnąłeś ? - zapytała 
- Ma talent. To ona kiedyś będzie najgroźniejsza zobaczysz nie ja nie Bedro. Ona. Ma charakter, i teraz jeszcze geny. Małe przygotowanie i ...
- Dość ! - przerwała mu matka - to jeszcze dziecko które nie wie co to broń. Chce, żeby miała normalne życie nie takie jak morderca .
- Nikt jej nie złapie ma już to zapewnione dobrze wiesz. Z resztą .. powinna kontynuować tradycje.
- Jaką tradycję ? Zabijanie niewinnych ludzi ? - zapytała 
- Winnych jak już. Zobaczysz jeszcze nie będzie odczuwać strachu. - w tym momencie twoja mama uderzyła twojego ojca w twarz. Zła wyszłaś z ukrycia i powiedziałaś :
- Przestańcie. - rodzice spojrzeli na ciebie i ojciec podszedł do ciebie i powiedział . 
- Córeczko jest coś o czym powinnaś wiedzieć. Tatuś jest dobrym człowiekiem, ale to taka praca ...
- On jest mordercą - wykrzyknęła kobieta i upadła na kolana. Podbiegłaś do niej i powiedziałaś pocieszającym głosem.
- Mamo . Tata nie chce zabijać , ale robi to dla nas byśmy mogły żyć spokojnie. Będę taka jak on i będziesz ze mnie dumna .- Mama podniosła na ciebie zapłakany wzrok, a ty włożyłaś w jej dłonie bukiet kwiatów. Ucałowałaś ją w czoło i podeszłaś do stojącego za tobą ojca . Chwyciłaś jego dłoń i powiedziałaś - chodźmy . Nauczysz mnie tego co ty już umiesz. - lecz w głębi serca chciało ci się płakać i zostać przy matce. Jednak wiedziałaś, że jak tylko zostaniesz wszyscy możecie zginąć. 
***
Uśmiechnęłaś się lekko i powiedziałaś sama do siebie. " mamo , tato to za was ". Wyszłaś z pokoju i przesunęłaś szafę tak jak była wcześniej. Stanęłaś przed szafą i wyciągnęłaś z niej jeansowe szorty obcisłą białą bluzkę. Przebrałaś się i wyruszyłaś na misję w poszukiwania obiektu. Wyszłaś z mieszkania i udałaś się do parku. Zaczęłaś pozornie biegać, gdy tylko zauważyłaś V idącego i grzebiącego coś w telefonie kompletnie nie zwracającego uwagi na to co go otacza wbiegłaś w chłopaka przewracając siebie i jego.
- Mianhae. - powiedziałaś chwytając się za kostkę u nogi.
- Wszystko w porządku? - powiedział przerażony mężczyzna widocznie zdezorientowany.
- Ani, chyba skręciłam kostkę . - powiedziałaś drżącym głosem
- Pomogę pani wstać .- chwycił cię z tali i podniósł, aż stanęłaś. Zaczęłaś swój sabotarz.
-Aa... - jęknęłaś
- Gdzie pani mieszka? Pomogę pani w drodze do domu. Świetnie znam się na pierwszej pomocy .- powiedział spoglądając na twoją figurę.
- To strasznie daleko. Dziękuję za pomoc poradzę sobie. - powiedziałaś uwodzicielsko spoglądając na chłopaka. Wydawał się być naprawdę dobrym i niewadzącym nikomu człowiekiem który lubi pomagać innym. 
- To żaden problem podjedziemy samochodem. - powiedział uśmiechając się niewinnie. Popatrzyłaś na niego i kiwnęłaś na zgodę. Położyłaś rękę na jego barkach, a on chwycił cię w pasie i zaczął cię prowadzić. Utykając na prawą nogę poszłaś z V parę alejek, aż zauważyłaś czarnego mercedesa, a za kółkiem siedział nie kto inny tylko Łysy. Mrugnęłaś mu okiem na znak, że wszystko idzie jak z płatka. Ten zobaczywszy to zapalił samochód i odjechał z piskiem opon. 
- To moje auto. - Powiedział uradowany, a ty uśmiechnęłaś się i wsiadłaś oczywiście z pomocą młodzieńca. Następnie poczekałaś, aż chłopak wsiądzie i zapali auto. - gdzie mieszkasz ? - zapytał
- Na Jongno* 25. - powiedziałaś dumnie. Nie łatwo było tam o mieszkanie, ale dzięki twojej pracy byłaś w stanie zapewnić sobie luksus. 
- Chinch ? OMO. Kocham tą ulicę. Jak ci się udało tam kupić mieszkanie? - zapytał zdziwiony, lecz zarazem zachwycony. 
- Pomógł mi ojciec. - powiedziałaś - właśnie nie przedstawiłaś się. Nazywam się  _______. A ty ? - zapytałaś udając niewiedzę 
- O Kim Taehyung, ale mów ni V. - powiedział radośnie . Gdy dojechaliście na miejsce V wysiadł pierwszy i podbiegł do twoich drzwi, by ci pomóc. Otworzył drzwi od samochodu i zaczął się wspierać. Weszliście do mieszkania i zobaczyłaś na twarzy chłopaka wielki zachwyt. - OMO. To twój dom ? - zapytał z nie dowierzaniem. 
-Ne, rozgość się - powiedziałaś idąc kulawym chodem do kuchni. - chcesz może coś do picia ? - zapytałaś z grzeczności. 
- Ne, poproszę wodę jeśli to nie problem - odkrzyknął V oglądając zdjęcia stojące na jednej z półek w salonie. Nalałaś wody do szklanek i poszłaś do salonu gdzie pałętał się chłopak. 
- Proszę. - powiedziałaś kładąc szklankę na szklanym stole stojącym na czerwonym, futrzastym dywaniku. Leżącym przed czarną pięknie wykonaną kanapą. Podeszłaś do chłopaka, a ten zapytał :
- To jest twój tata ? - pokazał na twojego ojca
- Ne.- powiedziałaś smutnym głosem. 
- Musisz być bardzo związana z tatą .
- Byłam .. - powiedziałaś spuszczając wzrok ze zdjęcia
- Co się stało? - zapytał zainteresowany chłopak 
- Mój tata nie żyje. - powiedziałaś patrząc się na chłopaka.
- Mianhae . Jak zginął ?- popatrzył się na ciebie naprawdę smutny. Doszła do ciebie kolejna fala wspomnień. Wspomnień których nie lubiłaś ...
***
- ________ kryj się za mną. Jest tam zbyt niebezpiecznie bym cię narażał. Zostań tu, a ja pójdę i ich zastrzelę. - powiedział poważnie twój ojciec .
- Appa. Nie pozwolę ci tam iść samemu jeszcze ci się coś tanie. Mają naprawdę groźną broń nie pamiętasz ? Sam szef to mówił. - powiedziałaś nalegając
- Nie wolno ci się stąd ruszyć ani na krok rozumiesz ?
- Appa  ! To już nie żarty oni mają Mannlicher M1895. - powiedziałaś stawiając na swoim.
- Nie wyraźnie mówię czy jak? Zostajesz albo więcej nie będziesz ze mną pracować. - powiedział ruszając z ukrycia. Mogłaś tylko westchnąć. Nagle usłyszałaś strzały. Przerażona wychyliłaś się z kryjówki i zobaczyłaś jak twój ojciec upada na kolana po postrzale klatkę piersiową. Nie czekając ani chwili dłużej wyciągnęłaś. swoją broń i zaczęłaś strzelać do wszystkich wrogów. Trafiałaś jeden za drugim. Jeszcze nigdy nie miałaś takiej 100 procentowej celności jak tego wieczoru. Krew rozpryskiwała się po ścianach szarego budynku. Gdy postrzeliłaś wszystkich przeciwników podbiegłaś do ojca leżącego i krwawiącego na podłodze. Uklękłaś przed nim i to właśnie wtedy polały ci się prawdziwe łzy. Łzy których nie czułaś od 13 lat. Położyłaś jego głowę na swoje kolana i zaczęłaś przeraźliwie wołać.
- APPA! APPA! 
- Uljima. Spotkam się z mamą i powiem jej jaką jesteś wspaniałą córką. Ale obiecaj mi jedno. Będziesz się mścić nie za mnie, za mamę która zginęła w tak barbarzyński sposób. Ufaj szefowi nigdy nie pytaj, nie angażuj się po prostu zabijaj. Zawsze cię kochałem. - powiedział to i wyzionął ducha. Rozpaczliwie starałaś się zmniejszyć krwawienie, lecz nie dawałaś rady pomimo, że miałaś całe ręce w krwi ojca chciałaś go uratować chodź by cudem. 
***
- On ... zginął w wypadku samochodowym - powiedziałaś siadając zamyślona na kanapie popijając wodę.
- To przykre, ale pamiętaj będziesz go miała zawsze w sercu - powiedział chłopak przytulając cię na pocieszenie. W tym właśnie momencie poczułaś sympatię do V. Był czuły i nawet nie wiedząc, że chcesz go zabić chciał ci pomóc. 
- Już jest dobrze. Pogodziłam się z tym. - uśmiechnęłaś się do chłopaka - słuchaj z rekompensacie za podwiezienie do domu może dał byś się zaprosić na kolację do restauracji. Ja stawiam - powiedziałaś już całkiem radosna 
- OK. - powiedział chłopak 
- To może jutro o 19.00 w Bristolu ? - zaproponowałaś 
- Z wielką chęcią. Ahh... będę się już zbierał- powiedział wstając z kanapy i kierując się do wyjścia. Ty również wstałaś i odprowadziłaś nowego znajomego do drzwi . - To pa do jutra - powiedział wesoło. Już wychodził kiedy wrócił się i pocałował cię w policzek - Bay baby - powiedział i wybiegł z mieszkania. Przez pewien czas stałaś przy wejściu jak słup soli. W końcu opamiętawszy się poszłaś do salonu. Wyciągnęłaś podsłuch z kieszeni, gdy nagle usłyszałaś dzwonek tego przeklętego urządzenia. Tak to była TA komórka. Podeszłaś do blatu kuchni i chwyciłaś za telefon.
- Yoboseyo ? - zapytałaś 
- Ahh... tygrysico tygrysico tygrysico jesteś niesamowita. - powiedział Łysy 
- Tak wiem - powiedziałaś spokojnym głosem 
- Ha .. nie wiedziałem, że tak szybko go usidlisz . Słyszałem wszystko dzięki za podsłuch . 
- Taaa... nie ma za co. 
- To jutro kończymy sprawę ha.. po milutkiej kolacji będzie bum . - powiedział mężczyzna i się rozłączył . 
- Jak to koniec ? - zapytałaś się sama siebie . Twarz ci posmutniała, lecz przypomniałaś sobie słowa ojca " nie angażuj się po prostu zabijaj " - i tak zrobię . Jestem profesjonalistką rozkochiwałam w sobie setki facetów, a następnie zabijałam ich z zimną krwią. To ja zapiłam tysiące osób i nigdy nie męczyło mnie sumienie. Za mamę za ojca. Zapłacą mi za to. - powiedziałaś do siebie bulwersując się. Poszłaś się położyć z tą myślą. W końcu jutro czekał cię jeszcze cięższy dzień niż dzisiejszy. Zasnęłaś. Następnego ranka obudził cię budzik. Leniwie wstałaś poszłaś do kuchni zjeść śniadanie i zaczęłaś się przygotowywać do dzisiejszego wieczoru. To nie było tak, że chodziłaś do fryzjera, kosmetyczki, manicurzystki, i innych tego typu pierdołach z okazji tylko robiłaś to bo lubiłaś wydawać pieniądze. Wyszłaś z domu i poszłaś najpierw po sukienkę. Następnie po buty i tak dalej, aż nastała godzina 18.30. Byłaś już gotowa. Delikatnie pofalowane włosy opadały ci na odkryte ramiona. Twoją twarz zdobiły delikatnie podkreślone oczy i ciemno różowy błyszczyk powiększający twoje idealnie wykrojone usta. Na uszach widniały piękne kryształowe kolczyki z zestawu od naszyjnika, który wisiał na twojej szyi zdobiąc jednocześnie dekolt oraz bransoletki, którą miałaś na prawym nadgarstku. Byłaś ubrana w piękną miętową sukienkę zwężaną przy tali i delikatnie falującą u dołu. To ubranie idealnie podkreślało twój biust, idealną talię i piękne długie nogi. By podkreślić wszystko wyrafinowaniem i szykiem miałaś na dobie śliczne białe buty a obcasach z odkrytymi palcami. Na lewej kostce można było dostrzec srebrną bransoletkę, którą dostałaś od taty na 16 urodziny. Przyszykowana już do wyjścia spakowałaś jeszcze broń do torebki i wyszłaś z mieszkania. Na dole czekał już Łysy . Gdy cię tylko zobaczył oczy mu się szeroko otworzyły i nie wiedział co się dzieje. Wsiadłaś do mercedesa i pojechaliście pod restauracje. 
- Pamiętaj na tyłach restauracji będę czekał, aż zjecie i zrobisz bum. W razie wypadku pomogę ci. - powiedział spoglądając ci na biust.
- Arasso , i nie gap mi się na biust, bo nogi z dupy powyrywam . - powiedziałaś trzaskając drzwiami. Weszłaś do restauracji, a kelner od razu podszedł do ciebie i powiedział
- Pani wybranek już czeka. Proszę za mną - powiedział prowadząc cię do pięknie przyozdobionego stołu przy którym siedział V ubrany w niebieski garnitur. Kiedy podeszłaś do stołu on jak przystoi wstał i ucałował mnie w policzek.
- Wow ________. Wyglądasz przepięknie. - powiedział patrząc ci prosto w oczy 
- Komawo - odpowiedziałaś i uśmiechnęłaś się do niego. 
- Jak tam kostka ? Już nie boli ? - zapytał się grzecznie, przy czym kelner podał wam karty menu.
- O już o niebo lepiej. Komawo . V  a jak tam u ciebie powiedz mi coś o sobie . - powiedziałaś nawet nie przeglądając karty byłaś już gotowa do zamówienia. 
- Cóż chcę zostać muzykiem. Najlepiej raperem. - powiedział 
- Tak ? A co cię do tego tak ciągnie? - zapytałaś się zainteresowana.
- Hmmm... to marzenie moje i mojej mamy. Jest chora,ale bardzo mnie wspiera. - powiedział wołając kelnera . Zrobiło ci się do żal. Wiedziałaś co to jest marzenie rodziców. Sama wypełniałaś marzenie swojego ojca. Z zadumy wyrwał cię kelner chcący przyjąć zamówienie. 
- A pani co zamawia ? - zapytał 
- Poproszę owoce morza i sałatkę z pomidorów. - powiedziałaś 
- Wino? - zapytał się kelner . Popatrzyłaś na V, ale na jego twarzy zobaczyłaś tylko oznakę niewiedzy 
- Poprosimy Pinot noir - powiedziałaś bez zawahania. Było to twoje ulubione wino. Miało idealną klarowność i piękny krwisty kolor. Do tego było to również ulubione wino twojej mamy. 
- Doskonały wybór. Taka kobieta która zna się na winach to prawdziwy skarb. - powiedział kelner do Taehyung'a . Ten tylko uśmiechną się i popatrzył na ciebie. Widziałaś zmieszanie na jego twarzy. Siedzieliście przy wspaniałej kolacji. Byłaś zachwycona Taehyung'iem. Idealnie trafiał w twoje poczucie humoru, lecz miałaś do wykonania zadanie. nie wyobrażałaś sobie popełnienia tej strasznej zbrodni. 
- V ... słuchaj muszę ci coś powiedzieć . Będzie to dla mnie bardzo trudne, bo nigdy niczego takiego nie mówiłam innej osobie... -przerwał ci chłopak 
- Rozumiem ja też się w tobie dziwnym fartem zakochałem . Nie wiem jak, ale spodobałaś mi się. -powiedział wstając z krzesła. Nie wiedziałaś co zrobi. Ten podszedł do ciebie i pocałował cię. Było to dość przyjemne, lecz przypomniałaś sobie ostatnią wolę ojca . Nie miałaś wyboru. Odepchnęłaś chłopaka od siebie złapałaś go za nadgarstek i wyprowadziłaś na zaplecze restauracji. Chłopak całkowicie zdezorientowany, tuż na zapleczu wyrwał ci się z dłoni i zapytał . - o co chodzi __________ ? 
- V.. ja jestem złym człowiekiem ... - powiedziałaś chłopakowi prosto w twarz 
- Jak to ty zła? Nie to prędzej ja jestem złym człowiekiem uwierz mi - powiedział wyciągając broń . Gdy tylko się zorientowałaś użyłaś sztuczki, której nauczył cię ojciec w wieku 11 lat. Jak on to mówił "przechwyt broni" - jak ? - zapytał zdziwiony 
- Normalnie, ale zaraz zaraz czy ty przypadkiem nie jesteś z jakiejś mafii? - zapytałaś, lecz nie usłyszałaś odpowiedzi od chłopaka tylko od Łysego, który podbiegł do ciebie zabierając cię z daleka od chłopaka.
- On jest z mafii Chińskiej - wykrzyczał kiedy twoi koledzy po fachu przyłożyli mu pistolet do klatki piersiowej. Usłyszałaś tylko odgłos jednego strzału i zobaczyłaś jak chłopak upada na kolana. Wyrwałaś się przełożonemu i podbiegłaś do chłopaka, którego naprawdę polubiłaś . 
-_______ ja naprawdę cię kocham i tego nie udawałem. Chciałem ci powiedzieć ... - chłopak nie wiedział jak dokończyć . Poczułaś jak po policzkach spływają ci łzy te same co 7 lat temu przy śmierci ojca. 
- V nie odchodź. Ja też cię kocham nie wyobrażam sobie życia bez ciebie - wykrzyczałaś. Usłyszałaś z za siebie męski głos który znałaś, pamiętałaś i przypomniało ci się to on zabił twoją matkę. 
- I nie będziesz musiała - odwróciłaś głowę w stronę mężczyzny kiedy padł kolejny strzał tym razem ostateczny, bo prosto w twoje serce...

*Jongno (droga dzwonów). Jong znaczy dzwon a -no to końcówka oznaczająca zwykle nazwę ulicy. Na deptaku Jongno znajduje się dzwon, który kiedyś obwieszczał otwieranie oraz zamykanie bram miejskich. Dziś zgodnie z ceremonią bije on o godzinie 0:00 

\HyeRi 
PS. Mam nadzieję, że ta odsłona mojego pisania się wam spodobała, jeśli wam się spodobało to piszcie w komentarzach. Jeżeli chcecie podobne scenariusze czy opowiadania to po prostu piszcie na dole  

środa, 30 lipca 2014

New school, love and secret ROZDZIAŁ 8


~Anioooong~ 
Witam ponownie. Jak tam mijają wam wakacje? A więc doczekaliście się nowy rozdział już online . I chciałabym zadedykować go specjalnej osobie bez wsparcia której dzisiaj bym go nie wstawiła ani nie napisała. Tą osobą jest Iza :*  Więc nie przedłużam i ZAPRASZAM 


- PANIE DYREKTORZE CO PAN ROBI !! - zaczęłam krzyczeć do mężczyzny który był gotowy zrobić wszystko 
- Ja jedynie negocjuje twoją kare Hhaha - zaśmiał się przeraźliwie 
-AAAA NA POMOC !!- krzyczałam na próżno 
- i tak ci nikt nie pomoże, więc od razu się poddaj 
- Ani mi się śni . - Powiedziałam uderzając go z prawego sierpowego, aż zobaczyłam jak z jego ust wydobywa się krew . Mężczyzna chwycił się policzek, a ja korzystając z okazji wstałam i wybiegłam z pokoju. Cała w szoku wpadłam na Daesunga. 
- HyeRi co ci się stało ? - zapytał zmartwiony chłopak. Popatrzyłam się na niego i poleciały mi łzy po policzkach. 
- Oppa ... - powiedziałam przytulając go i szlochając w jego bluzę - on ... on mnie...
- Kto i co ci chciał zrobić ? - zapytał z jeszcze większym przerażeniem niż wcześniej.
- Cha... Cha Yok San ... on .. chciał mnie.. zgwa.. - nie mogłam dokończyć, gdyż wybuchłam jeszcze większym płaczem. 
- Dyrektor ? Już spokojnie. - przytulił mnie jak starszy brat i pogładził moje włosy - chodź odwiozę cię do domu .
- Ne Oppa - powiedziałam zdając sobie właśnie sprawę, że cała szkoła właśnie parzyła na nas jak na jakąś wystawę w muzeum . Lecz chłopak wcale się tym nie przejmował objął mnie swoim ramieniem i zabrał do swojego samochodu . Przez całą drogę płakałam i opowiedziałam mu całą historię od początku do końca. Gdy w końcu dojechaliśmy Daesung bał się wejść do środka. Jednak zrobił to, bo wiedział, że nie opowiem tego sama jeszcze raz. Otworzyłam drzwi i z dużego pokoju usłyszeliśmy głos mojego taty. 
- Słońce to ty ? Wcześnie dziś wróciłaś...  - nagle przerwał widząc mnie w takim stanie - co się stało ? 
- Ja.. ja... - nie mogłam z siebie tego wydusić 
- A ty kim jesteś ? - zapytał się przerażony ojciec
- Jestem Daesung . - powiedział kłaniając się jak przywykło na kulturę tu panującą. - Jestem przyjacielem HyeRi. - powiedział pokazując na mnie. 
- Dobrze, ale o się stało ? Dlaczego moja córka tak się zachowuje ?- zapytał mój tata całkowicie zdezorientowany.
- Hye Ri została prawie zgwałcona przez naszego dyrektora. - powiedział Daesung siadając koło mnie. 
-  Zabiję tego drania !! - Wykrzyczał na cały dom - Jak on się nazywa ?? - zapytał chłopaka. 
- Cha Yok San proszę pana. - powiedział . Tymczasem ja wycieńczona dzisiejszym dniem położyłam głowę na ramieniu Daesunga. Chłopak nie sprzeciwiając się, lecz ułożył się by było mi wygodniej. 
- Zaraz się nim zajmę - powiedział wyciągając telefon z kieszeni i wykręcając numer. - Czy mógłbyś się nią zająć do puki nie wrócę ?
- Ne proszę pana . - powiedział wyrozumiale 
- Jej pokój jest w końcu korytarza po lewej stronie jakby coś. - powiedział wychodząc z domu. Zapadła cisza. Już prawie zasypiałam kiedy poczułam jak chłopak bierze mnie na ręce i zanosi do pokoju . Położył mnie delikatnie na łóżku i już miał wychodzić , kiedy chwyciłam go za nadgarstek nawet nie otwierając oczu .
- Nie wychodź boję się ! - powiedziałam smutnym głosem 
- Arasso. Zostanę .- powiedział siadając na łóżku tuż koło mnie. Po chwili zasnęłam. Rano po otworzeniu oczu zobaczyłam ...
 \ HyeRi

PS. I jak podoba się ? Mam nadzieję, że tak . Piszcie na dole . Czekam <3

czwartek, 26 czerwca 2014

New school, love and secret ROZDZIAŁ 7


Aniong~~ What's Up ? Czekaliście na mnie więc powracam z nowym ciemnym rozdziałem. 





Wszyscy zaczęli bić brawo jakbyśmy zrobili coś wielkiego. Ocknąwszy się w jego ramionach doszło do mnie to co zrobiłam. Popatrzyłam się na chłopaka, a on zamiast przytulić mnie poszedł do swojego kolegi i powiedział dumny :
- Pierwszy... hahha .... dawaj kasę . Amator nawet nie potrafi w sobie dziewczyny rozkochać. LEE HYERI zaliczona.- myślałam, że się przesłyszałam, ale jednak nie to była prawda. Podeszłam do T.O.P'a jak gdyby nigdy nic z uśmiechem na ustach. Następnie pogładziłam jego policzek dłonią i w tym samym czasie stanęłam mu szpilką na nodze.
-AAAA...CO TY ROBISZ GŁUPIA DZIEWCZYNO!. - krzyknął łapiąc się za stopę. 
- Upss... To twoja stopa ? Wybacz chciałam mocniej. Gwaenchanh-ayo? - zadrwiłam z niego. 
- TY SUKO JAK MOGŁAŚ ? MASZ PRZESRANE I TO ZAWALIŚCIE MOCNO . - powiedział z łzami w oczach. 
- Hmmm... idiotą takim jak ty to trzeba się urodzić, czyż nie ? - powiedziałam z uśmiechem na ustach i odeszłam. Jedyne co mnie zdziwiło to fakt, że szkoła zaczęła się mnie bać. Kiedy szłam korytarzem szkolnym w tej sukience słyszałam komentarze typu " Patrz to ona", " Chodźmy stąd, bo jeszcze nam coś zrobi" czy nawet "słyszałam od kolegi, że jej ojciec należy do mafii więc się niczego nie boi". To mną wstrząsnęło zapomniawszy  się przebrać poszłam na lekcję. Usiadłam w ławce pomimo woli zgniatałam kartę z zeszytu. W pewnej chwili do klasy weszła jedna dziewczyna i przez przypadek upuściła książki przy mojej ławce. Wstałam jej pomóc, lecz zaraz mi się odechciało, gdy usłyszałam :
- Mian haeyo. Nie chciałam . Proszę nie rób mi krzywdy postaram się jeszcze dzisiaj zgłosić podanie o rezygnacje z tej szkoły tylko błagam nie krzywdź mnie i mojej rodzin. - powiedziała przerażonym głosem. 
- Spokojnie to tylko upuszczone książki czemu miałabym cię krzywdzić lub twoją rodzinę ? - zapytałam 
- Wiem, że jesteś na czele mafii koreańskiej .... ale ... ja .... przepraaaaszam .- powiedziała płacząc. 
- Ehhh.... weź książki i siadaj do swojej ławki przeżyjesz ...- powiedziałam na odczepne
- Dziekuję. - wstała ocierając łzy spływające jej po policzkach. W tej chwili weszła nauczycielka i powiedziała:
- Hye Ri do dyrektora. 
- Za co ?- zapytałam robiąc wielkie oczy
- Niestosowny ubiór i jeszcze zraniłaś swojego przyjaciela ...
- Jakiego przyjaciela? T.O.P'a ? To nie jest mój przyjaciel nich pani mnie nie obraża! - powiedziałam zirytowana 
- Uspokój się i idź do dyrektora i przypominam, że nękanie nauczycieli jest karalne . - powiedziała z przerażeniem na twarzy. Tego było za wiele. Wyszłam z klasy i poszłam prosto do gabinetu dyrektora. Podeszłam do drzwi z napisem " DYREKTOR SZKOŁY : CHA YOK SAN." Zapukałam i otworzyłam drzwi. Na krześle na przeciwko starszego mężczyzny po 40-stce siedział chłopak, którego wcześniej zraniłam.
- Annyonghaseyo. Wzywał mnie pan.?- powiedziałam z uśmiechem na ustach i weszłam niepewnie do środka.
- Ne. Usiądź proszę. HyeRi powiedz mi co zrobił ci ten miły młodzieniec?
- Zabawił się mną. - powiedziałam rzucając mu złowrogie spojrzenie.
-W jaki sposób ?- dopytywał się dyrektor
- Założył się o mnie z kolegą, ale..- nie dał mi dokończyć
- Czyżby? T.O.P jesteś zawieszony w prawach ucznia na 4 dni. Wynocha . - powiedział pokazując mu drzwi. Ten wstał i wyszedł, a dyrektor przeniósł się na kanapę i powiedział:
- Siadaj - pokazał mi miejsce tuż obok .Wstałam i usiadłam na wyznaczonym miejscu. -hmmm... co ja mam z tobą teraz zrobić ? Może porozmawiamy o uchyleniu kary przez ten strój. - powiedział to gładząc mnie po nodze - chyba wiesz co chcę przez to powiedzieć . - uderzyłam go w rękę 
- Proszę zabrać rękę z mojego ciała.
- Oh tak i to pięknego ciała . Może byś mi je troszkę pokazała? - i pocałował mnie w szyję ...

\HyeRi
P.S Ciąg dalszy oczywiście nastąpi . Jak wam się podoba moja historia ? Piszcie w komentarzach im więcej tym lepiej bo mi smutno bez was . ^^

środa, 11 czerwca 2014

New school, love and secret ROZDZIAŁ 6

~Aniooong co tam u was ?? Wracam! Przepraszam, że musieliście, aż tak długo czekać, ale zbliża się koniec roku i całe te poprawki i tp. W każdym razie mam nadzieje, że się spodoba . 

Nie spuszczając wzroku z moich oczu zdjął kask z mojej głowy. Zbliżył się do moich ust tak blisko, że wystarczyło podsunąć głowę jedynie o 1 cm by złożyć na jego ustach soczysty pocałunek. Zamknęłam oczy, a on  wyszeptał do mnie :
- Masz tak piękne oczy i do tego ten uśmiech. Chyba się zakochałem...- Serce mi zadrżało i nie mogłam zapanować nad swoją fantazją. W końcu usłyszałam - w twoim głosie i twoim ciele, ale jedno nie daje mi spokoju jak można nie lubić takiego chłopaka jak ja ? - powiedział łapiąc mnie za nadgarstek i prowadząc do środka rezydencji. Po otworzeniu drzwi zobaczyłam przepiękny duży dom wypełniony służbą. Jednak czegoś mi tu brakowało. Weszliśmy o ogromnej sali z wielkim lustrem na całą ścianę. Od razu zaczęłam się rozgrzewać w końcu, aby dobrze tańczyć trzeba się dogłębnie rozgrzać. Gdy T.O.P włączył muzykę nawet mi wychodziło, ale widać było, że on nie może się nad tym skupić. 
- Pomóc Ci przypomnieć sobie kroki? - zapytałam z uśmiechem
- Ne, jakoś mi nie wychodzi - powiedział z dyskomfortem na twarzy.
- No to patrz najpierw łapiesz mnie w tali, a później....- przestałam mówić i pokazywać , gdy poczułam jak jego dłonie jeżdżą po mojej talii. - co ty robisz ? - zapytałam z niepokojem. 
- Hmmm... masz takie piękne ciało, aż żal go nie dotykać - zaczął obdarowywać mnie malutkimi, drobnymi pocałunkami na szyi. Miałam ochotę tego nie przerywać było to takie rozluźniające i przyjemne. Jednak, gdy odzyskałam swój rozsądek odepchnęłam chłopaka, który wydał się bardzo zaskoczony moją reakcją. 
- Co się stało? - zapytał oszołomiony
- Co się stało ?? Jak to co powiedziałam ci już raz nie więc rozum to. Mieliśmy tu tańczyć, a nie się zabawiać. - powiedziałam ze złością, ale i tak byłam dość szczęśliwa z tego powodu, że tak działam na chłopaków.
- Przepraszam nie mogłem się powstrzymać. - powiedział wyraźnie smutny.
- Okey. Poniosło mnie zacznijmy od nowa tylko się skup. 
- Arasso - powiedział uśmiechając się do mnie 
Po 3 godzinach ciężkiego treningu udało się osiągnąć stan idealny tego tańca. Zebrałam się i zaczęłam podążać do wyjścia na do widzenia pożegnałam się z nim nawet nie wiem dla czego ciepłym przytulasem. Następnego dnia zaraz po wejściu do szkoły zaczepił mnie G- Dragon. 
- I jak gotowa na bitwę taneczną? - zapytał zbliżając się do mnie 
- Tak, a co boisz się czy jak ? Zmiotę cię ze sceny . - powiedziałam pewna siebie. Następnie rozeszliśmy się do klas. Czas mijał bardzo wolno do przerwy obiadowej. W końcu, gdy zadzwonił dzwonek na przerwę wybiegłam z klasy w poszukiwaniu T.O.P'a. 
Nie było to trudne. Gdy go tylko spotkałam od razu pobiegłam do łazienki się przebrać. Ubrałam już wcześniej przygotowaną czerwoną, obcisłą, krótką sukienkę oraz wysokie czarne szpilki i wyszłam z toalety. Ruszyłam w stronę jadalni. Jak tylko dotarłam poczułam jak zwracam na siebie całą uwagę. 
- OMO! Ale zawaliście wyglądasz proszę muszę cię trzymać przy sobie, bo nie wiadomo co i kto ci coś zrobi. - powiedział T.O.P
- Tak chodź popatrzymy jak tańczy nasz konkurent. - powiedziałam łapiąc go za ramie i podchodząc do pierwszego rzędu. Gdy zauważył mnie G-Dragon od razu zgłupiał. Nie wiedział co ma robić, lecz gdy tylko zaczęła lecieć muzyka zaczął tańczyć. Po skończeniu oczywiście został obdarzony brawami. Następnie zszedł ze sceny i weszliśmy my. Zaczęła lecieć muzyka, a ja całkowicie w niej pogrążona zaczęłam tańczyć razem ze swoim partnerem. Szło nam świetnie i na samym końcu byłam całkowicie zadowolona, lecz gdy doszło do ostatniej figury popatrzyłam się w jego ciemne głębokie oczy i chcąc nie chcąc pocałowałam go. 
\HyeRi
PS. I jak wam się podobało ? piszcie w komentarzach. A teraz dla mało zorientowanych dołączam filmik z autorskim wykonaniem TroubleMaker- TroubleMaker . <3