piątek, 28 marca 2014

New school,love and secret. ROZDZIAŁ 2

Aniong~~ ^^ . Kolejny rozdział już dostępny. Mam nadzieję, że wam się podoba. Zapraszam !




Wyszłam z klasy otoczona grupką dziewczyn zafascynowanych polskimi słowami do których mnie zmusiły. Nie wiedząc już co mam im jeszcze powiedzieć zaczęłam opowiadać o Polsce i swojej rodzinie . Nie rozumiały ani słowa. Zaczęłam się śmiać z ich dziwnych wyrazów twarzy. Nagle poczułam lekkie popchnięcie i zauważyłam jak pewna dziewczyna się przewraca. Od razu chciałam jej pomóc wstać, lecz usłyszałam męski głos mówiący do tej dziewczyny:
- Nie widzisz jak leziesz?? Włazisz cały czas w obce ci osoby, a tak się składa, że oto ta dziewczyna ma większe prawa w tej szkole niż ty! - odwróciłam się i zauważyłam tych samych chłopaków którzy przerażają całą tą szkołę. Dlaczego tak pomyślałam? To proste. Szkolny korytarz zaraz zamilkł, gdy jeden z grupki zaczął obrażać tą dziewczynę. Popatrzyłam na nich z pogardą i podeszłam do plugawego głupka.
- A ty co??? Nigdy na nikogo nie wpadłeś ? Jesteś taki idealny?? - zapytałam się chłopaka który krzyczał na cicho płaczącą teraz dziewczynę. - Kim wy tak w ogóle jesteście? Jeżeli wam się coś nie podoba zatrzymajcie to dla siebie, a nie ogłaszacie to całemu światu. Ja mam tak samo równe prawa jak i ta dziewczyna. A tak poza tym to nie wiem czy wiecie, ale chyba nie zauważyłeś, że jesteś uciapany długopisem na nosie. I jeszcze jedno nie możecie poniżać ludzi. Nie jesteście przez to fajni tylko głupi. - Prychnęłam im w twarz i podeszłam do zapłakanej dziewczyny. Podałam jej rękę, lecz mój nadgarstek został złapany przez jednego z chłopaków. Szarpnął mną, aż odwróciłam się napięcie. 
-Yahh... Laska, gdy jesteś taka ostra dla nas jeszcze bardziej mnie podniecasz. Chodź zjesz z nami obiad porozmawiamy przy prywatnym stoliku i odseparujemy się od tych plebsów. W końcu zaczniesz w tej szkole życie na poziomie. - uśmiechną się do ciebie niebiesko włosy chłopaka. Gdy puścił moją rękę uśmiechnęłam się znacząco podniosłam dłoń do jego twarzy. Pogładziłam nią jego policzek i przybliżyłam swoje usta do jego. Dzieliło nas niecałe 2 cm.
- Honey. - wyszeptałam - ani ja, ani ty nie jesteśmy szlachtą. To nie średniowiecze. Liczcie się bardziej ze słowami, bo na drugi raz nie będę taka miła. Powiem tak nie umawiam się z bez mózgami . Wolę iść z tymi "plebsami" jak to mówicie i porozmawiać o ciekawych i edukujących sprawach, nie o nudnych i pozbawionych jakiejkolwiek refleksji pierdołach. - rzuciłam chłopakowi szydercze spojrzenie. Odwróciłam się do siedzącej dziewczyny i podałam jej rękę. Popatrzyła się na mnie swoimi zapłakanymi oczami i z niepewnością powiedziała:
- Nie przejmuj się mną, jestem nikim - zrobiło mi się jej żal. Uklękłam przy niej i powiedziałam :
- Każdy jest kimś tylko siebie nie docenia. Nie przejmuj się tymi idiotami. Jestem HyeRi, a ty?
- Wou KiNim. - odpowiedziała cicho
- Miło cię poznać chodź pójdziemy coś zjeść - zaproponowałam i pomogłam jej się podnieść 
-Dziwka. - wysyczał przez zęby niebiesko włosy chłopak. Chcąc nie chcąc usłyszałam to słowo 
- Grzeczniej chłopczyku, bo pożałujesz. 
- Hyung - powiedział jeden z grupki. Wydawał mi się najbardziej rozgarniętym i najmilszym z całej bandy.- nie obrażaj jej czym ona ci zawiniła ? Mianhae za niego nie przejmuj się tym co on mówi jestem Tae Yang, a to jest T.O.P. Jeszcze raz przepraszam. - chłopak był rozsądny i inteligentny to mi się podobało. Chwyciłam KiNim za rękę i poszłyśmy na stołówkę. Stanęłyśmy w kolejce po jedzenie, a następnie zaczęłyśmy szukać wolnego miejsca w jadalni. Gdy ujrzałyśmy wolny stolik ruszyłyśmy w jego kierunku. Zajęłyśmy miejsca i zaczęłyśmy rozmawiać.
- Ty jesteś Polką ??
- Ne, słuchaj mogłabyś mi opowiedzieć coś o tych chłopakach którzy się do mnie tak przyczepili kim są i dlaczego tak cię traktują.
- Ehh.. chodzi ci o Big Bang..- powiedziała bez natchnienia
- Hmm... że jak ?
- Big Bang. Tak nazywa się ta grupka. Jej liderem jest Ji Yong zwany G-Dragonem, jego najlepszym przyjacielem jest Tae Yang. Jest najmilszy z całej grupki. Ten z niebieskimi włosami to T.O.P. Musiałaś mu wpaść w oko, bo podszedł do ciebie i zaprosił cię do zarezerwowanego stołu. Jest najbardziej narwany. Ten w blond włosach to Dae Sung jest prawdziwą duszą towarzystwa. Można go przekupić jedzeniem. Uwielbia opowiadać kawały i wręczać pluszaki, lecz potrafi udawać taką prawdziwą poker face. Ten ulizany to Seung Ri ponoć jest gejem, ale tak do końca to chyba nikt nie wie . To właśnie jest całe Big Bang. Rządzą całą szkołą więc lepiej się z nimi zaprzyjaźnić niż mieć za wroga. Ja ci to mówię . 
- Hmm.. to nie może tak dalej być. Musimy coś z tym zrobić. Eh.. idę odnieść talerz - wstałam nie patrząc się dookoła i wpadłam na Dae Sung'a. Talerz upadł z hukiem na ziemię, a cała szkoła patrzyła się na mnie i Dae Sung'a, który podtrzymywał mnie za plecy. Prawie leżałam na jego ręce, a od moich ust do ust Dae Sung'a dzieliło mnie parę milimetrów.
\HyeRi

Ps . I jak kolejna część ?? Piszcie w komentarzach <3

środa, 26 marca 2014

BIG BANG- New school, love and secret ROZDZIAŁ 1

Aniong ^^  Powracam do was tym razem z nowym opowiadankiem. Mam nadzieję, że będzie się wam podobał tak jak scenariusze. Jeśli macie jakieś zamówienia piszcie w komentarzach. A teraz zapraszam ! ~~


Pierwszy dzień w nowej szkole nie zapowiadał się łatwy. Weszłam pewnym krokiem do szkoły. Szłam rozglądając się po nieznajomych twarzach. W końcu znalazłam salę w której miały się odbyć zajęcia z matematyki. Cieszyłam się, bo zaczynałam od przedmiotu w którym czułam się nieograniczona. Rozległ się dźwięk dzwonka, a wraz z nim weszło 5 chłopaków. Lider tej grupki uśmiechnął się do mnie. Wydawał się miły, lecz gdy klasa zauważyła zachowanie chłopaka od razu zaczęła plotkować. Jeden z nich stanowczym głosem krzykną :
- Cisza, albo tego pożałujecie gnojki ! - uderzył pięścią w blat ławki. Zapadła cisza. Widać było strach w oczach uczniów. Lider podszedł do mnie i oparł się o moją ławkę.
- To ty jesteś ta nowa? - Zadał mi pytanie i uśmiechnął się złośliwie.
- Ne, jestem HyeRi, a ty? - uśmiechnęłam się i podałam mu lewą rękę jako znak przywitania. Chłopak zaśmiał się szyderczo.
-Mała ja tutaj rządzę nie zapomnij. Jestem Ji Yong, ale mówią na mnie G-Dragon. - usiadł koło mnie na krześle bez pytania i objął mnie ramieniem. - Yah..co ty robisz ?? Nie dotykaj mnie zrozumiałeś. - powiedziałam zirytowana ściągając jego rękę ze swojego ramienia. Zauważyłam, że jego koledzy zaczęli się śmiać, zaś Ji Yong popatrzył na nich złowieszczym wzrokiem. Wstał i krzyknął do swoich kolegów. - Ta laska ma już u mnie przewalone. Z czego wy się tak śmiejecie? - popatrzyła na nich ze złością. Usiadł ławkę dalej wraz ze swoją "brygadą".- a właśnie zapomniałbym. Podaj mi swój numer. - zapytał się grzecznie.- Jasne, tylko weź coś do pisania - chłopak wyciągnął telefon i zaczął nasłuchiwać, aż powiem ciąg szalenie ważnych cyferek.- No to pisz "9 9 7" - powiedziałaś i uśmiechnęłaś się do niego złośliwie. " NIECH SOBIE NIE MYŚLI, ŻE JESTEM TAKA PIERWSZA LEPSZA". Zaczęłaś wyciągać książki, gdy do sali weszła nauczycielka i przywitała się.- Dzień dobry wszystkim. -powiedziała miłym ciepłym głosem idealnie pasującym do okrągłej twarzy okalanej prostą, czarną grzywką. Włosy miała spięte w kok na czubku głowy. Jej alabastrową cerę dopełniały duże ciemne oczy za szkłami okularów, mały lekko zadarty nos, i czule uśmiechające się usta.- widzę, że mamy nową koleżankę w klasie. Wyjdź na środek, przedstaw się, i opowiedz czym się interesujesz.-Kobieta posłała mi miłe spojrzenie. Wstałam z uśmiechem na ustach i podeszłam do nauczycielki.- Witam nazywam się Lee HyeRi. Przeniosłam się tutaj z Polski, stąd ten mój inny wygląd i akcent. Już od małego uczyłam się koreańskiego, dlatego nie mam z nim problemu. Interesuję się muzyką i tańcem ... - chciałam dokończyć, ale nauczycielka przerwała mi w środku zdania.- O naprawdę ? A mogłabyś coś nam zaprezentować? - zapytała błagającym wzrokiem. Pokiwałam głową na zgodę i zaczęłam przypominać sobie parę układów i piosenek w końcu zdecydowałam się na nową piosenkę SNSD - Mr.Mr. Świetnie pamiętałam układ i każde słowo. Zaczęłam śpiewać i tańczyć. Poczułam się obserwowana nie tylko przez nauczycielkę jak i przez uczniów, ale również przez G-dragona. Widziałam, że uważnie śledzi każdy mój ruch. Chłopak wydawał się być naprawdę miły, lecz jego zachowanie budziło dużo wątpliwości co do jego osobowości. Po skończeniu ukłoniłam się z uśmiechem i zobaczyłam, że klasa na czele z Ji Yong'iem. Poczułam się doceniona. Cała klasa zaczęła mi gratulować talentu i prosić o powtórzenie układu. - Wspaniale się poruszasz. Z taką łatwością śpiewasz, że aż chce się słuchać. Dziękujemy za wspaniały występ. Usiądź i zobaczymy co potrafisz z matematyki. A właśnie jestem Kim RionDeah; jestem dyrektorką tej szkoły. - kobieta uśmiechnęła się do mnie. Otworzyłam szeroko oczy z niedowierzania. Nie wiedziałam co mam robić. Lekcja minęła dość szybko. Poznałam klasę, lecz cały czas zastanawiałam się kim jest tak naprawdę G-Dragon i jego świta.

\ HyeRi 

PS. I jak wam się podoba?? Piszcie, bo wasze komentarze najbardziej motywują mnie do dalszego pisania. ^^

sobota, 15 lutego 2014

Upadek -(Ravi - VIXX)

Aniooo!! Powracam z nowym scenariuszem. Ten chcę zadedykować szczególnej osobie jaką jest moja droga i kochana kuzyneczka. Mam Nadzieje, że  będzie się podobać ^^ 
- __________, jesteś już gotowa ?? Nie możesz się, spóźnić na przedostatnią próbę! - pokrzykiwała twoja najlepsza przyjaciółka.
- Już idę ! - krzyknęłaś podekscytowana i wybiegłaś z pokoju. Zeszłaś na dół po schodach i upewniłaś się jeszcze czy masz wszystko- łyżwy, strój, woda, opaska... Tak chyba mam wszystko. - powiedziałaś sama do siebie. Pośpieszyłaś do samochodu w końcu dziś był jeden z najważniejszych dni w twoim życiu. Miałaś stać się mistrzynią młodzieży w jeździe na łyżwach.
-Ćwiczyłaś tak ciężko, na pewno wygrasz. Twój układ jest nie do pobicia ! - powiedziała przyjaciółka prowadząca auto. Popatrzyłaś na nią z uśmiechem, chciałaś w to wierzyć, lecz nie wiedziałaś dlaczego coś cię powstrzymuje, może to brak twojego ukochanego tak cię dołował. Jakieś dziwne przeczucie. Popatrzyłaś smutno w przestrzeń.
- Spokojnie on będzie jeszcze tego żałował. A może znajdziesz nowego chłopaka. Co z tego, że Ravi był idealny. Miał wszystko co chciałaś urodę, silny charakter, wspaniały rap, poczucie humoru - w tym właśnie momencie popatrzyłaś się na przyjaciółkę morderczym wzrokiem. " ŻE TEŻ ONA MUSI MNIE TAK DOŁOWAĆ ". Pomyślałaś biorąc głęboki wdech. Czekałaś cierpliwie , aż dojedziecie na miejsce.
 Po paru minutach byłyście na lodowisku. Zaczęłaś ćwiczyć. Wychodziło ci nawet dobrze, lecz nadal nie byłaś zadowolona. - Już czas! - Krzyknęła do ciebie przyjaciółka i pokazała, abyś zeszła z lodowiska. Poszłaś do pawilonu się przebrać i uczesać. Zajęło ci to mniej więcej 30 minut. W pewnym momencie do namiotu weszła starsza kobieta, podeszła do ciebie i powiedziała :
- _______, zaraz twoja kolej. Chodź ze mną. - po czym wstałaś zdenerwowana i podążyłaś za nią. W krótkim czasie usłyszałaś swoje imię z głośników i weszłaś na lód. Zaczęła lecieć piosenka do której ćwiczyłaś układ przez parę dobrych miesięcy. " RAVI TO DLA CIEBIE"- pomyślałaś smutno. Zaczęłaś jeździć. Szło ci wspaniale "JESZCZE TYLKO JEDEN WIĘKSZY PODSKOK I WYGRAŁAM "pomyślałaś i uśmiechnęłaś się. Skoczyłaś ;zrobiłaś dodatkowy piruet w powietrzu, lecz źle stanęłaś i upadłaś. Poczułaś ogromny ból w prawej kostce. Byłaś silną dziewczyną i nigdy nie płakałaś , ale tym razem popłynęły ci łzy z bólu. Nie mogłaś ruszyć stopą. Wszyscy do ciebie podbiegli na czele z Yuri.
- Boli cię noga ?? - zapytała przerażona dziewczyna. Nie czekając na odpowiedz zawołała - Niech ktoś zadzwoni po karetkę.
- Nie trzeba. Wszystko ok- powiedziałaś przełykając łzy. Lecz nikt cię nie słuchał. Po paru minutach przyjechała karetka i zabrała cię do szpitala. Byłaś załamana dość, że nie wygrasz to jeszcze byłaś zawiedziona zachowaniem twojej rywalki. Zachowała się jak najlepsza przyjaciółka.
Nie wiedziałaś co dalej będzie. Musiałaś sobie z tym jakoś poradzić. Całe życie dawałaś sobie rade bez niczyjej pomocy. Tak to prawda pochodziłaś z domu dziecka, lecz nigdy ci to nie przeszkadzało, a później zakochałaś się. Była to piękna miłość, lecz odszedł od ciebie ze względu na swoją karierę muzyczną. Sama byłaś sobie winna waszego rozstania. Byłaś strasznie zazdrosna o tancerki ze studia. Robiłaś mu przez to częste awantury. W końcu nie wytrzymał i powiedział, że to już koniec. Zostałaś znowu sama. Ty i twoje marzenia o zrobieniu kariery w tańcu i jeździe figurowej.
Po dotarciu do szpitala lekarz podał ci jakiś zastrzyk i zasnęłaś. Obudziłaś się dopiero następnego wieczoru. Po otworzeniu oczu poczułaś się nieswojo. Rozejrzałaś się dookoła. Byłaś w małej, jednoosobowej sali. Na środku leżało twoje łóżko. Po prawej stronie Drewniany stoliczek zastawiony sokami, owocami i jogurtami. Obok stał mały jasny fotel na którym były położone czyjeś ubrania. Nagle do sali weszła Yuri. Widząc się przytomną podbiegła natychmiast do łóżka; zaczęła zadawać pytania. Nie wiedziałaś o czym ona mówi. Cały czas byłaś rozkojarzona. W tej właśnie chwili drzwi sali otworzyły się i staną w nich nie kto inny jak czarnowłosy chłopak z przejęciem na twarzy. Od razu go rozpoznałaś.
- Kim Wonsik? Co ty tu robisz? - zapytałaś zdenerwowana .
- To ja może sobie już pójdę, a wy sobie porozmawiajcie na spokojnie. - Powiedziała Yuri ulatniając się z pokoju. Ravi wszedł do pokoju i usiadł na fotelu. Patrzył się na ciebie ze smutkiem w oczach. Nie rozumiałaś dlaczego.
- Wae? O co ci chodzi i skąd się tu wziąłeś?-- zapytałaś czując się niezręcznie widząc jak na ciebie patrzy.
- Jak się czujesz ? - zapytał spokojnym stonowanym głosem.
- Nie żadne jak się czujesz tylko skąd się tu wziąłeś? - powiedziałaś ze złością. Jednak w głębi serca cieszyłaś się, że jest przy tobie.
- Yuri do mnie zadzwoniła, że jesteś w szpitalu. Musiałem przyjechać, przecież jestem jedyną osoba która wie jaką masz grupę krwi. - powiedział uśmiechając się czule.
- Tak, ale po co była im potrzebna moja grupa krwi? Przecież ... - przerwał ci chłopak
- To nie jest tak jak myślisz. Nie skręciłaś sobie nogi, lecz masz ją złamaną w 3 miejscach naraz i to koło siebie i żeby uratować ci nogę musieli przeprowadzić operację która trwała prawie 6 godzin. Nie wiadomo czy będziesz jeszcze mogła jeździć na łyżwach. - powiedział smutno kruczowłosy.
- Jak to? Skąd wiesz? - zapytałaś i poczułaś, że łzy płyną ci po policzkach. Nie mogłaś ich opanować.
- Byłem u lekarza. Powiedziałem, że jestem jedyną ci bliską osobą. - powiedział siadając obok ciebie na łóżku i przytulając cię na pocieszenie - płacz! Nie udawaj, że jesteś twarda. Przy mnie nie musisz się ukrywać. - wtuliłaś się w jego tors i zaczęłaś szaleńczo płakać. Poczułaś jak głaszczę cię po plecach. Brakowało ci tej jego delikatności i czułości.
Po kilku minutach wycieńczona usnęłaś w ramionach Ravi'ego. Następnego dnia obudziło cię lekkie szturchnięcie pielęgniarki która przyszła podłączyć ci kroplówkę. Popatrzyłaś na uśmiechniętą kobietę która w pewnym momencie przyłożyła palec wskazujący do ust i pokazała na śpiącego obok ciebie chłopaka. Pokiwałaś tylko na zgodę i popatrzyłaś się na ukochanego. Przypomniały ci się dawne czasy, gdy spaliście razem w jednym śpiworze na biwaku, bo bałaś się burzy. Uśmiechnęłaś się lekko przykrywając chłopaka kołdrą. Usiadłaś na łóżku i odwróciłaś głowę ku oknu, aż usłyszałaś głos Ravi'ego :
- Już nie śpisz ? - zapytał zdziwiony
- Nie - uśmiechnęłaś się, lecz po chwili starałaś się opanować i być jak jego wróg.- ale ty długo śpisz! Wstawaj i nie rozkładaj się na moim łóżku - skierowałaś na niego swój obojętny wzrok, gdy ten chwycił cię za ramiona i położył z powrotem. Przytulił się do ciebie i westchnął :
- Ah, jak za dawnych lat, prawda ? - powiedział z zadowoleniem w głosie. Uśmiechnęłaś się w duchu, ale i tak próbowałaś się wyrwać z jego mocnych i namiętnych uścisków. - poczekaj jeszcze chwilę. Daj mi się po napawać tym uczuciem jeszcze przez moment. - wyszeptał ci do ucha.
- Tęskniłam - powiedziałaś wbrew sobie
- Ja też i pamiętaj już cię nie opuszczę, bo znowu zrobisz sobie krzywdę - powiedział całując się w ramię.
*KILKA DNI PÓŹNIEJ*
Pakowałaś swoją torbę i czekałaś na chłopaka, aż przyniesie twój wypis. W ciągu tych paru dni poznałaś i zaprzyjaźniłaś się z VIXX i  zrozumiałaś, iż serce mówi ważniejsze rzeczy niż rozum. Z zamyślenia wyrwało cię trzaśnięcie drzwiami. Już wiedziałaś, że to wszedł Ravi. Zaszedł cię od tyłu i objął twoją talię.
- Już jesteś wolna. Za miesiąc do kontroli - powiedział wesoło chłopak - chodź Ken już na nas czeka w aucie.
- Arasso. - odwróciłaś się twarzą do chłopaka i pocałowałaś go. Wziął twoją torbę i wyszliście trzymając się za ręce.
/ HyeRi

I jak wam się podoba ?? Czekam na wasze reakcje. Love U !

niedziela, 5 stycznia 2014

Pamiętnik (Kris - EXO-M)



*KILKA DNI WCZEŚNIEJ*
- Ah... Korea! Jak ja za wami tęskniłam, wierzyć się nie chce, że zostawiłam was na tak długo. A teraz opowiadajcie co tam u was? Jak tam przygotowania do M/V ? Nowe pomysły ? - zadawałaś pytania wręczając bagaż Aron'owi. Można tak powiedzieć. Chłopak wręcz ci go wyrywał z rąk. Jak miałaś mu odmówić. Zresztą był silny, mógłby trochę podźwigać twój ciężar.
- Wszystko w porządku, opowiemy ci w dormie, a teraz opowiadaj jak tam było w Polsce? Jak miną lot? Tęskniłaś ? -Ren  zadawał gorączkowo pytania. Widziałaś małe iskierki w jego ślicznych ciemnych oczkach. Strasznie się zmienił.
- Cóż, lot miną mi dość szybko. Zasnęłam w pierwszej fazie lotu. Chłopaki chciałabym was strasznie przeprosić, że tak długo byłam w Polsce i tak rzadko się odzywałam. Przepraszam. Tak bardzo mi was brakowało; was, tego miejsca i języka. Na pewno mi nie uwierzycie, ale nie mogłam się przestawić i przez pierwsze 2 tygodnie kłaniałam się wszystkim na przywitanie i pożegnanie .- uśmiechnęłaś się pod nosem .
- OK! Chłopaki nie męczmy już Noony i zabierzmy ją do dormu ! - powiedział JR i objął cię ramieniem.
- Przepraszam, ale, czy mogłabym się przespacerować sama po ulicach Seulu i trochę pomyśleć ? - błagałaś robiąc maślane oczka .
- Hmm... OK tylko nie długo musisz nam wszystko opowiedzieć ze szczegółami o Polsce. - westchną smutny Ren.
- Arasso, kowmaoo~ - ucieszyłaś się i uścisnęłaś chłopaka. - to ja idę nie martwcie się pamiętam drogę do dormu .- pomachałaś uśmiechnięta. Odwróciłaś się i ruszyłaś w miasto. Z małej słodkiej torebki wyciągnęłaś swój telefon i słuchawki, by posłuchać znajomych i przywołujących stare wspomnienia piosenek.
- Aishh... czemu one zawsze są tak splątane. - westchnęłaś pod nosem. Zaczęłaś  rozplątywać zaplątane sznurki. Nie patrzyłaś gdzie idziesz. Nagle poczułaś, że się z kimś zderzyłaś. Upadłaś i upuściłaś swoją torebkę. Na twoje nieszczęście wszystko ci się wysypało z torebki.
- Co ty robisz ? Patrz się w kogo wchodzisz. To drogie ubrania i nie mogą się zniszczyć ! - usłyszałaś, męski głos który na ciebie krzyczał. Podniosłaś na niego swój wzrok i myślałaś, że oszalejesz. Jak ty miałaś się kłócić z Krisem. Rozpoznałaś go od razu nikt nie ma tak idealnej chińskiej twarzy jak on . No nic musiałaś spróbować w końcu to nie była tylko twoja wina.
-  I, że to niby tylko moja wina ?? Ty też mogłeś mnie ominąć! Pomóż mi to pozbierać chyba, że korona ci z głowy spadnie. - powiedziałaś najgroźniej jak tylko umiałaś.
- Ty w ogóle wiesz kim ja jestem ? - zapytał ze skrzywioną miną
- Tak, tak "jesteś  Kris. Jesteś liderem całego EXO. Jesteś głównym raperem, tancerzem i oczywiście twarzą całego EXO. Jesteś również modelem i aktorem.". O czymś zapomniałam ? A tak " Jesteś też najprzystojniejszy z całego EXO" . Tak to chyba tyle, a teraz pomóż mi to posprzątać.- byłaś z siebie zadowolona. Chłopaka nie wiedział co ma robić i zaczął ci pomagać. Gdy myślałaś, że wszystko pozbierałaś wstałaś podziękowałaś i ruszyłaś dalej z uśmiechem na ustach. Widziałaś, że chińczyk się trochę zmieszał, czyli dopięłaś celu . " GOOD JOB" pomyślałaś w duchu.
*DZIŚ*
- Ren~~ ! Widziałeś może taki fioletowy notes z niebieską wstążką ?? Nigdzie go nie mogę znaleźć, a tylko u ciebie w pokoju można odszukać dosłownie wszystko! - pokrzykiwałaś zmartwiona, iż zgubiłaś najważniejszą rzecz w swoim życiu mianowicie pamiętnik. "JEŚLI GO NIE ZNAJDĘ MOŻE TRAFIĆ W NIEPOWOŁANE RĘCE A W TEDY WSZYSTO STRACONE ". Pomyślałaś przeszukując już 8 raz stertę książek koło biurka maknae.
- Nie ! A nie ma go w twojej torebce ? - od krzyczał przyjaciel.
- No nic nie ma go ! Muszę wyjść na spotkanie z kolegą wrócę późno nie martwcie się ! - krzyknęłaś ze zmartwieniem w głosie, po czym wyszłaś z dormu. Dzień był bardzo ładny jak przystało na lato szłaś i rozmyślałaś " HMM... A MOŻE ZGUBIŁAM GO W SAMOLOCIE ? NIE ! JAK WYCIĄGAŁAM SŁUCHAWKI JESZCZE BYŁ. OOO NIE KRISS!!" . Stanęłaś na drodze i zaczęło ci brakować powierza . Nie wiedziałaś co masz robić . Zdecydowałaś się pójść do pobliskiej kawiarni po coś do picia by się trochę ochłodzić i ogarnąć. Podeszłaś do kasy i nie dowierzając własnym oczom ujrzałaś Kris'a i Jakiegoś chłopaka siedzących przy jednym stoliku. Co dziwniejsze Kris przytulił nieznajomego ! Postanowiłaś podejść i zapytać się czy nie widział twojego pamiętnika. Zdenerwowana ruszyłaś do stolika chłopaków. Nawet cię nie zauważyli.
- Nie chciałabym przeszkadzać w randce, ale Kris pamiętasz mnie? To ze mną się zderzyłeś kilka dni temu. - popatrzyłaś na nich z lekkim uśmiechem. Chińczycy zrobili się cali czerwoni szczególnie Kris.
- Ymm... tak pamiętam cię. TO NIE RANDKA! MY JESTEŚMY TYLKO PRZYJACIÓŁMI !- zaczął krzyczeć na pół kawiarni .
- Spokojnie ja nie przyszłam was tu oskarżać czy demaskować. Przyszłam się tylko zapytać czy nie znalazłeś wtedy takiego fioletowego zeszytu z niebieską wstążką? - zapytałaś zadowolona i w jednej chwili zaskoczona. "ON JEST GEJEM?".
- Zeszyt? A tak znalazłem go na ulicy, mam go w dormie EXO K . Chodźmy po niego . - wstał i ruszył przodem.
- Hej, nie bądź na niego zła on w rzeczy samej jest miłym chłopcem, tylko zgrywa złego. A właśnie nawet się nie przedstawiłaś . Jestem Tao ! - podał ci prawą dłoń i uśmiechną się przekonywująco.
-  A OK. Jestem __________ ! Miło mi cię poznać. Wiesz może czy czytał ten zeszyt ? - zapytałaś pełna nadziei
- Możliwe jest dość ciekawy świata i ludzi. Chodźmy poznasz innych członków EXO ! - powiedział wesoło. Po kilku minutach byliście na miejscu. Przez drogę dowiedziałaś się dużo o Tao i całym EXO z opowiadań chłopaka. Tylko Kris nie odezwał się ani słowem. Gdy tylko weszliście do przedpokoju doszły cię krzyki chłopaków :
-AISHH .. Kris jak mogłeś zniknąć na cały dzień !
- Taoo chodź mi tu pomórz z tym chińskim !
- Stooop !! Chłopaki mamy gościa ! - krzyknął w końcu Tao. Nagle cała dwunastka stała przed tobą i zaczęła ci się przedstawiać. Bardzo dobrze ci się z nimi rozmawiało. Nie zauważyłaś jak zrobiło się  całkiem późno.
- Ah .. muszę się już zbierać - powiedziałaś leniwie .
- Zostań u nas na noc mamy wolne łóżko i poduszkę ! - zaproponował Lay. Uśmiechnęłaś się .
- Naprawdę nie chcę robić kłopotu - powiedziałaś zmieszana
- To żaden kłopot zostań teraz jest dość niebezpiecznie- powiedział Su Ho puszczając ci oczko.
- No dobrze zostanę ! - cała 12 łącznie z Krisem ucieszyła się na tą wiadomość. Rozmawialiście do późna przy alkoholu nawet nie pamiętasz kiedy usnęłaś. Następnego dnia obudziłaś się ok. 5 rano, gdyż strasznie cię suszyło poszłaś do jakiegoś pokoju, lecz okazał się to być pokój Tao. Zobaczyłaś tam Krisa i Tao przytulających się do siebie. Gdy cię zobaczyli otworzyłaś tylko szeroko oczy i powiedziałaś :
- To ja nie przeszkadzam przyszłam tylko się czegoś napić i pomyliłam pokoje. Kontynuujcie ..
- Czekaj to nie tak jak myślisz ________ ! My się przytulaliśmy bo Krisowi było smutno chciałem go pocieszyć.
- Nie musicie się tłumaczyć jesteście dorośli i na dodatek u siebie ja nie mam tu nic do gadania. - zamknęłaś drzwi i nie wiedząc dlaczego chciało ci się płakać i śmiać jednocześnie. Zdziwiona poszłaś do kuchni i zobaczyłaś tam Lay pijącego dużą ilość wody.
- Ciebie też tak suszy po wczorajszym ? - zapytał chłopak dopijając wodę ze szklanki. Pokiwałaś tylko głową i wyciągnęłaś ręką po kubek. W ostatniej chwili przyszło ci do głowy pytanie.
- Wiesz może czy Kris'a i Tao łączy coś więcej niż przyjaźń? - zapytałaś podnosząc kubek z wodą do ust.
- A chodzi ci to po głowie prawda ? Są dość dobrymi przyjaciółmi. Łączy ich taki rodzaj przyjaźni którego nie jest wstanie pojąć żadna kobieta. - Koreańczyk uśmiechną się do ciebie, a ty prawie się oplułaś. "CZYLI GEJE. OJ SZKODA TAK FAJNYCH CHŁOPAKÓW" .
- Aha, rozumiem już wiem wszystko. Idź się ubierz, a ja zrobię śniadanie. Chociaż tak mogę się odwdzięczyć za gościnę. - uśmiechnięta prawie wypchnęłaś chłopaka za drzwi. Lay wyszedł i zaczęłaś robić swój specjał naleśniki z owocami w polewie czekoladowej. Wyciągnęłaś potrzebne składniki i zaczęłaś przygotowywać ciasto do naleśników. Usłyszałaś, że ktoś wchodzi do kuchni chciałaś się odwrócić, ale poślizgnęłaś się, a złapał cię nie kto inny tylko Kris. Wyglądało to trochę dziwnie, bo podtrzymywał cię za plecy i trzymał się za prawe udo podniesione prawie do jego klatki piersiowej. Byłaś w szoku " JEJKU TEN BIEDNY CHŁOPAK MUSI CZUĆ SIĘ DOŚĆ NIEZRĘCZNIE W TAKIEJ SYTUACJI I TO Z DZIEWCZYNĄ!". Chciałaś się ruszyć, lecz zauważyłaś, że twarz chłopaka się zbliża do twojej. Musiałaś zareagować.
- Co ty robisz ? Już możesz mnie puścić nic nie powiem Tao.- w tej właśnie chwili chińczyk pocałował cię w usta. " COOO??? CZEGO ON MNIE CAŁUJE, ALE TO DOŚĆ PRZYJEMNE UCZUCIE " rozpłynęłaś się w jego ustach. W tej właśnie chwili wszedł do kuchni zaspany wciąż Tao. Gdy zobaczył to, że się całujecie zrobił wielkie oczy i wycofał się z pomieszczenia. - przestań idź za Tao biedny teraz cierpi powiedz mu, że to moja wina i zapomnijmy już o tym wydarzeniu.
- Ale ja naprawdę nie jestem z nim w związku ! Jak ja mam ci to jeszcze udowodnić ? Jest moim przyjacielem i traktuje go jak brata !
- Spokojnie ja nie mówię że jesteście koniecznie w jakimś związku, ale jesteście ze sobą blisko. Idź go przeproś. - popchnęłaś chłopaka w stronę drzwi.
- OK. NIE JESTEM GEJEM ! - wykrzyczał na cały dorm .
- Jak to wolisz dziewczyny? -zapytałaś zaskoczona - a twoja mama o tym wie ? I jak się z tym czujesz ? Dawno to odkryłeś, że wolisz patrzeć na dziewczyny, niż na chłopaków ? - zadawałaś pytania wciąż nie dowierzając.
- Proszę nie myśl w ten sposób !
- Ale...- nie dał ci dokończyć
- Mama o tym wie ! Tata też i babcia i dziadek również.
- Ale ty i ...
- Poszedłem przytulić się do Tao, bo myślałem , że straciłem sens życia - myślałaś, że oszalałaś " ON ZARAZ POWIE, ŻE JESTEM JEGO SENSEM ŻYCIA. JAK SŁODKO ". Rozmyślałaś w niebo wzięta, ale zapytałaś,  by nie było.
- I co odkryłeś?
- Znalazłem nowy sens życia mianowicie jest nim ... RYSUNEK ! - uśmiechnął się szeroko. "COOO RYSUNEK ??"
- O to wspaniale - powiedziałaś zawiedziona. Po udanym śniadaniu podziękowałaś za gościnę, pożegnałaś się ze wszystkimi i odebrałaś pamiętnik. Wyszłaś z dormu i ruszyłaś ku dormowi NU'EST. " PFF.. RYSOWAĆ MU SIĘ ZACHCIAŁO I TO W TAKIEJ CHWILI. JAK ON MÓGŁ ?". Doszłaś i pierwsze co zrobiłaś po otworzeniu drzwi to było nakrzyczenie na chłopaków za bałagan .
- Aishh... CO WY TU ROBILIŚCIE PRZEZ TEN CAŁY CZAS ? CZEMU TU JEST TAK BRUDNO? MIESZKACIE W CHLEWIE CZY W PORZĄDNYM DORMIE MACIE TO POSPRZĄTAĆ I TO NATYCHMIAST!- ah, w końcu ci ulżyło .
- Chyba dostała okres i to za wcześnie jak na jej obliczenia - szepną Aron do JR'a .
- Słyszałam ! - powiedziałaś jak najspokojniej potrafiłaś. Wywaliłaś wielkiego focha i poszłaś do swojego pokoju. Położyłaś się na łóżku  i otworzyłaś pamiętnik na następnej stronie, by zapisać swoją frustracje ,lecz dostrzegłaś nowy wpis:
"Ah.. czyli narzekasz na swoje życie i wypisujesz się w te kartki ? Ciekawe. Ten twój pamiętnik ma dość dużo błędów stylistycznych i gramatycznych, ale za jedno cię muszę pochwalić twoje życie jest tak śmieszne, że nie mogłem zasnąć przez pół nocy z tego powodu. Powinnaś napisać książkę o swoim życiu zaliczała, by się do komedii! Powodzenia ! "
- Co za typ dość, że przeczytał to jeszcze wpisał się. - miałaś narzekać dalej, ale zauważyłaś jeszcze małe zdanie napisane przez niego
" Tak naprawdę to ty jesteś moim sensem życia zakochałem się w tobie ~ KRIS"
Poczułaś się niesamowicie jakbyś wygrała 1 000 000  w totka. "MÓJ GEJ MNIE KOCHA" pomyślałaś oblewając się czerwonym rumieńcem.

/HyeRi
I jak wam się podoba ?? Piszcie w komentarzach. Liczę na was .<3

sobota, 12 października 2013

Wielki problem (Ren - NU'EST)





Jak zwykle przygotowywałaś posiłek dla chłopaków z NU'EST. Mieszkanie razem z nimi w dormie było dość zwariowane, lecz uzupełnialiście się nawzajem. Ty zajmowałaś się gotowaniem i zmywaniem naczyń, JR odkurzaniem, Aron zmywaniem podłóg, Minhyun i Baekho ogarniali resztę dormu, a słodki kochany blondasek plątał się bez celu. Raz pomagał tobie, a raz chłopakom. Po prostu motywował wszystkich do pracy. Zaczęłaś wołać do chłopaków, gdy kończyłaś robić makaron z warzywami :
- NU'EST proszony o szybkie umycie rączek i zasiadanie do stołu! - roześmiałaś się wypowiadając to zdanie. Pierwszy wbiegł Aron, za nim podążał Minhyun, JR i Baekho, lecz nie usłyszałaś Rena. Chłopaki zaczęli pokrzykiwać wesoło i rozmawiać o najbliższym występie.
- Tada, mam nadzieje, że będzie wam smakować mój nowy przepis na makaron – zaczęłaś nakładać Aronowi. Zawsze to ty nakładałaś chłopakom jedzenie, iż byli tak mało rozgarnięci, że miałabyś po nich 3x więcej sprzątania niż zwykle.
- Ale pamiętałaś?? Nie ma tu ani jednego pomidora ?- zapytał podejrzliwie JR.
- Nie spokojnie możesz jeść. Smacznego ! - powiedziałaś z uśmiechem – aish gdzie ten Ren. Makaron wystygnie i będę musiała go podgrzewać. Yhhh.. Gdzie on jest Minhyun ??- zapytałaś się jedzącego chłopaka.
- Pewnie w pokoju. - powiedział z pełną buzią.
- Ah.. naprawdę ten chłopak nie ma się kiedy na mnie obrazić – westchnęłaś. Nie namyślając się już dłużej poszłaś po blondyna. Zapukałaś do pokoju i weszłaś do środka. Ren siedział na łóżku z głową zakrytą dłoniami. Trochę wyglądał jakby płakał.
- Hej Ren czekasz na specjalne zaproszenie czy jak ?? Makaron stygnie. – powiedziałaś z małym zmartwieniem na twarzy – coś się stało??
Chłopak tylko westchnął głęboko. Nie wiedząc co się stało, usiadłaś koło niego. Zaczęłaś go szturchać palcem, by się do ciebie odezwał. Zadziałało.
- Przestań czy nie widzisz, że jestem załamany ?? - wykrzyczał ci prosto w twarz.
- Nie krzycz! Przepraszam. Co się stało, że jesteś taki zdenerwowany ?? - zapytałaś.
- To straszne … ja .. ja .. ja.. będę .. - nie mógł tego z siebie wykrztusić .
- No wyduś to z siebie w końcu. Bądź mężczyzną ! - zaczęłaś się z nim droczyć .
- Ja będę miał czarne włosy – głos mu się załamał. Zaczął płakać w dłonie.
- Nie no nie możliwe … ty płaczesz ?? - zapytałaś z zaciekawieniem .
- Nie ja nie płacze, bo mężczyźni nie płaczą tylko trochę mi się oczy pocą – zaczął się gorączkowo tłumaczyć.
- A no tak ty nigdy nie płaczesz – zaczęłaś się dławić śmiechem – a jeżeli chodzi o te czarne włosy to na pewno nałożą ci farbę tylko na kila dni, by podbudować ci strukturę włosów. Nie martw się tym będziesz jeszcze blondynem przez długi czas- popatrzyłaś na niego z uśmiechem na ustach. Ren podniósł głowę ze zdziwieniem na twarzy.
- Naprawdę ?? Będę jeszcze blondynem ??? - zapytał nie dowierzając w twoje słowa.
- Na pewno. W 100%. - poczochrałaś mu grzywkę – a teraz chodź na kolacje zrobiłam makaron, pośpiesz się bo wystygnie. - wstałaś z łóżka i już chciałaś iść ku drzwiom, lecz złapał cię za nadgarstek. Odwróciłaś się uśmiechnięta w jego stronę.
- Dziękuję noona! - wstał i uwiesił ci się na szyi.

\ HyeRi

I jak wam się podobał ten scenariusz?? Piszcie w kom. <3

sobota, 5 października 2013

Niespodziewany zwrot akcji (Kris - EXO M)


Szłaś pewnym krokiem po szkolnym korytarzu ze swoimi dwoma przyjaciółkami. Plotkowałyście jak zawsze o modzie o sesjach fotograficznych swoich ulubionych zespołów no i oczywiście o szkolnych ciachach.
- Nie uważacie, że Kris jest absolutnie śliczny ?? - zapytała Yuri patrząc na ciebie niepewnie. dobrze wiedziała, że nie znosisz tego narcystycznego dupka. Miałaś go dość od czasu kiedy spędziliście 1 godzinę razem na obozie szkolnym.
-On myśli tylko o sobie i swoich włosach ! - powiedziałaś rzucając na niego znaczące spojrzenie. - jest idiotą może i jest ładny ma śliczny głos ale jest pusty jak mój portfel przed kieszonkowym. - poprawiłaś grzywkę opadającą ci na jedno oko i poszłaś do klasy. Usiadłaś na miejscu i w tej właśnie chwili zadzwonił dzwonek. Do klasy weszła nie tylko nauczycielka, ale i jakiś mężczyzna. Zaczął się rozglądać po całej klasie każdemu rzucał krótkie spojrzenie , przy tobie patrzył się tak jakoś dziwnie wpatrywał się w ciebie jakbyś była obiektem do namalowania po czym zamienił z nauczycielką parę słów i pokazał na ciebie rękom.
- Ok. -powiedziała nauczycielka - ________ pozwól tu na chwilkę .
Wstałaś  przerażona i podeszłaś do dziwnego mężczyzny po czym nauczycielka powiedziała ci po cichu.
- _________ to jest fotograf wielu pisem młodzieżowych. Wyjdz i porozmawiaj z nim przez chwilkę dobrze ??
- Ne. - powiedziałaś pewna siebie, a za razem strasznie podekscytowana. Wyszliście na korytarz on popatrzył się na ciebie z uśmiechem na twarzy i powiedział
- Jesteś naprawdę ładną dziewczyną ślicznie wyglądałabyś z jednym znanym modelem czy zgodziłabyś się zostać modelkom nowej okładki "TOP OF TOP" ?? Oczywiście w kwestii wypłaty nie będę skąpy
- Tak oczywiście to zaszczyt
- Cieszę się że się zgadzasz tylko jest taki jeden mały haczyk jak pismo się dobrze sprzeda czy na jakiś czas zostałabyś na niby oczywiście dziewczyną tego modela w kwestii reputacji dla niego
- Dobrze oczywiście - " będę dziewczyną znanego modela i jeszcze mi za to zapłacą " pomyślałaś zachwycona
- świetnie sesja odbędzie się jutro o 8 rano na placu głównym ok??
-Ne ne - przytaknełaś i uradowana wróciłaś na zajęcia. Następnego ranka poszłaś posłusznie na plac główny tam był teren wyznaczony na plan zdjęciowy. Podeszła do ciebie pewna kobieta i zapytała się z uśmiechem na twarzy:
- To ty jesteś tą szczęściarą ??
- Tak i to jaką zadowoloną - uśmiechnęłaś się do niej i poszłaś za szczupłą kobietą. Dała ci przepiękną błękitną sukienkę i śliczne srebrne szpilki po czym zrobiła ci make-up i zaprowadziła do fotografa z którym wczoraj rozmawiałaś. Zaczęłaś się rozglądać wokół i dostrzegłaś go tego idiotę zrobiłaś tylko wielkie oczy i nie mogłaś wyksztusić z siebie ani słowa.
- To twoja druga połówka oby - powiedział fotograf pokazując ci Kris'a - a teraz do pracy ! Nie ma czasu do stracenia. No _______ podejdź bliżej Kris'a zaplećcie swoje dłonie i połóż głowe na jego ramieniu - powiedział fotograf. Popatrzyłaś się na piękną i skupioną twarz Kris'a. Gdy tylko zauważyłaś że się na ciebie popatrzył próbowałaś odwrócić głowe ale fotograf powiedział - tak właśnie tak o takie spojrzenia mi chodziło poudawajcie trochę zakochanych. Nie bądźcie tacy Kris wpatruj się w nią z miłością mówcie coś do siebie aby wyszło naturalniej.
W tej właśnie chwili Kris uśmiechną się do ciebie i powiedział:
- No to szykuje się wielkie LOVE STORY.  Hah... nie pesz się tak teraz będzie tylko jedna MV'ka, pewnie wywiad i pare wizyt w pewnych instytucjach. Może mnie pokochasz ??
-Phyy.... chciałbyś nawet nie myśl że będę twoją ukochaną a ty moim OPPĄ. Mam udawać to będę ale nadal jesteś takim lalusiem jak wtedy na obozie ?? Jak tak to nawet się do mnie nie odzywaj
-Nie do wiary że ty jeszcze pamiętasz takie sytuacje. Przyznaj się liczyłaś wtedy na to że cię pocałuje ??- w jego oczach pojawiły się iskierki
- Co chyba sobie śnisz może to ty chciałeś żebym cię pocałował - prawie to wykrzyczałaś
-Pocałunek, dobry pomysł Kris daj głowe prosto a ty _______ pocałuj go w policzek. Powinno wyjść wspaniale dzięki za pomysł ______ - popatrzył się na ciebie fotograf a ty mało co nie wybuchłaś
- No właśnie dzięki _____ teraz musisz mnie pocałować - na jego twarzy pojawił się chytry uśmiech. Chcąc nie chcąc musiałaś go pocałować w policzek przymknęłaś oczy i zrobiłaś dziubek do pocałunku. Zaczęłaś się zbliżać do jego twarzy gdy Kris odwrócił głowe w twoją stronę z dziubkiem na ustach. Nie zdążyłaś wyhamować a fotograf zrobił zdjęcie. Było już za późno.
- Co ty robisz ?? Oszalałeś ?? - wykrzyczałaś mu prosto w twarz.
- No co powiedz że nie było przyjemnie. A z resztą to już koniec sesji widzisz fotograf zwija sprzęt.
- Koniec sesji - krzykną fotograf - mamy to Brawo
Wkurzona poszłaś do namiotu w którym się przebierałaś. Cały czas myślałaś że to nie możliwe że to tylko twoja wyobraźnia, ale nie jednak to prawda.
Następnego dnia poszłaś do pobliskiego sklepu po wodę do szkoły poczułaś się nie swojo. Podeszłaś do półki i wyciągnęłaś rękę po wodę gdy zauważyłaś na regale obok pismo TOP OF TOP  z waszym zdjęciem chwyciłaś jeden egzemplarz i butelkę wody po czym poszłaś do kasy. Wyszłaś ze sklepu i przeczytałaś nagłówek " Czy ich miłość jest tak poważna jak kariera Kris'a? Kim jest tajemnicza dziewczyna ?" myślałaś że zaraz stracisz nad sobą panowanie jak oni mogli dać taki tytuł i to zdjęcie. Podniosłaś głowe znad gazety i zobaczyłaś czarny samochód i Kris'a stojącego tuż obok niego
- No myślałem że już dziś nie wyjdziesz z tego spożywczaka. Wsiadaj kochanie twój oppa czeka.
- Coo ty tu robisz ??? I jak ty się do mnie odzywasz jaki oppa jakie kochanie ??
- No przecież widzisz ten napis na gazecie musimy się teraz trzymać razem złotko - uśmiechną się do ciebie i otworzył drzwi od samochodu dla ciebie.- wsiadaj podwiozę cię kochanie
Myślałaś że oszalejesz ale wsiadłaś do samochodu i zaraz zadałaś pytanie
- Musimy udawać ??
-Tak gazeta sprzedaje się bardzo dobrze teraz ty będziesz moim kochanie a ja twoim oppą przez najbliższe pare tygodni tylko pamiętaj musisz naprawdę dobrze udawać by nikt się nie kapną - powiedział z uśmiechem na ustach. Wydawał się być z tego powodu bardzo zadowolony. Podjechaliście pod same drzwi szkoły wysiadł najpierw on a potem poszedł otworzyć drzwi tobie. Podał ci rękę aby było ci lepiej wyjść. Potem objął cię ramieniem i powiedział szeptem :
- Musimy się przytulać i trzymać za ręce taki wymóg - uśmiechną się i powiedział głośniej- no skarbie nie bój się nic ci przy mnie nie zrobią
Myślałaś że się przesłyszałaś ale nie no cóż zaczęłaś to wasze udawanie pary.
- Ne oppa . Chodź szybciej bo się spóźnię na zajęcia. - ruszyłaś szybszym krokiem weszliście na korytarz główny gdzie wszyscy się na was patrzyli i szeptali coś do siebie
 - muszę iść oppa - odwróciłaś się na pięcie i już chciałaś odejść gdy złapał cię za nadgarstek i przyciągną cię do siebie przytulił cię i pocałował w policzek oraz wyszeptał ci do ucha :
- Pocałuj mnie albo zrobię to brutalnie- Uśmiechną się jak by było to twoim obowiązkiem
- Chyba sobie żartujesz - roześmiałaś się mu w twarz po czym popatrzyłaś na niego lekceważąco. Zrobił to co obiecał przyciągną cię do swoich ust lecz ty się nie dałaś po prostu nie byłaś tego typu dziewczyną. Odpowiedziałaś mu soczystym uderzeniem w policzek
- Oj przepraszam zrobiłam to zbyt brutalnie ?? -  uśmiechnęłaś się szeroko i poszłaś do klasy. Twoje przyjaciółki nie dowierzały w to co zobaczyły, a on  no cóż został w szoku na środku korytarza.
- O nie ta laska ma już przesrane u mnie jak nikt inny wcześniej - wyszeptał do siebie .
Po skończonych lekcjach starałaś się wrócić do domu lecz coś ci to nie wychodziło ciągle ktoś ci przeszkadzał . No cóż szłaś dalej gdy jakieś dziecko podbiegło do ciebie i powiedziało :
- To ty jesteś __________?? - zapytało dziecko wyglądające jak mały diabełek. Yhh.. po prostu zło wcielone. Trochę nawet przypominał ci twojego młodszego kuzyna. Skrzywiłaś się na jego widok i odpowiedziałaś na "odpieprz " :
- Tak a bo co ?- zapytałaś nieufna . Chłopczyk nawet nie odpowiedział tylko od razu zaczął cię kopać w kostki.
- Aishh .. o co ci chodzi ?? Co ci zrobiłam zniszczyłam ci babkę z piasku czy jak??
- Uderzyłaś hyunga  to wystarczy ?? -  zapytał z wściekłością w oczach całkiem podobnych do Krisa.
- Czekaj jesteś młodszym bratem... -zapytałaś ze aigoo na twarzy. Nie spojrzałaś więcej  na twarz malca. Byłaś w ogromnym szoku bez zastanowienia poszłaś dalej. Weszłaś w ciemną uliczkę.  No cóż było tu dość niebezpiecznie ale to był jedyny skrót do twojego niewielkiego domu. Szłaś jak zawsze drżąca gdy za rogu wyszedł Kris. Przestraszyłaś się go gdyż w ręku trzymał łom.  KURFAAA NO W RĘCE TRZYMAŁ ŁOM . Pierwsza myśl uciekać w drugą stronę lecz gdy się tylko odwróciłaś zobaczyłaś 2 osiłków .
- Nie wydostaniesz się z tond tak szybko ha oni są ze mną- krzykną w twoją stronę
- Jesteście parą z tym osiłkiem miło to już nie musimy udawać że coś nas łączy - odkrzyknęłaś łamiącym się głosem.
- He dowcipna jesteś i naiwna lecz zbyt pyskata i za bardzo odważna - zaczął podchodzić w twoją stronę
- Ha ha ha Dzięki za komplementy ale teraz już pozwolisz że pójdę do domu. Jest zimno i nie chce mi się tu marznąc przez takiego zadufanego w sobie lalusia jak ty. - powiedziałaś coś na odczepne. Kris był już przy tobie. Nie wiedziałaś co zrobi czy się roześmieje czy też przypieprzy ci tym łomem w łeb po prostu stałaś i rozmyślałaś zamiast uciec czy choćby przeprosić. Kris złapał cię za szyje i "przygwoździł" cię do ściany. Nie mogłaś prawie oddychać wyszeptałaś jedynie :
- Co ty robisz głupi jesteś czy jak ? Zostaw mnie w spokoju ty gwałcicielu - powiedziałaś naprawdę przerażona. Kris patrzył na ciebie ze wściekłością wziął zamach i uderzył cię łomem w głowę . Poczułaś ogromny ból i urwał ci się film. Gdy się obudziłaś byłaś w dziwnym pomieszczeniu najprawdopodobniej starej zapleśniałej piwnicy . Miałaś związane ręce i nogi grubym sznurem i na ustach grubą taśmę. Patrzył się na ciebie jeden z osiłków  który był w tedy z Krisem w tej uliczce. Patrzył się zaczął się uśmiechać i oblizywać. Teraz dopiero zaczęłaś się naprawdę bać . Podszedł do ciebie i wyszeptał :
- Skoro jesteśmy sami to co ty powierz na to że i ja bym skorzystał z twojego pobytu tutaj ?? - uśmiechną się łapczywie i zaczął cię rozbierać. Starałaś się krzyczeć, piszczeć, rzucać na boki ale on i tak był większy i silniejszy. Miałaś w głowie najgorszy scenariusz na następne parę minut. Zaczęłaś płakać , łzy lały ci się strumieniem. Nieoczekiwanie do piwnicy wszedł Kris. Gdy zobaczył ciebie i jego na tobie zaczął z nim walczyć dał mu po prostu parę razy w mordę skopał go aż zaczął pluć krwią. Podbiegł do ciebie, rozwiązał cię i zabrał na górę. Nie mogłaś się powstrzymać i po prostu przytuliłaś go jak najmocniej wyszeptałaś tylko:
- Kris dziękuję nie wiem co by się stało gdyby nie ty i przepraszam za wcześniej
- Już spokojnie nic ci się już więcej takiego nie zdarzy do puki będziesz przy mnie
- Jak mam ci się odwdzięczyć ?- zapytałaś ze łzami na policzkach
- Po prostu bądź ze mną - po wypowiedzeniu tego zdania pocałował delikatnie twoje usta. Odwzajemniłaś pocałunek i od tej pory staliście się nierozłączni.

/HyeRi


I jak wam się podoba ?? Piszcie w komentarzach bo mi smutno ;C

środa, 28 sierpnia 2013

"Każda butelka ma swoją zakrętkę"


Scenariusz udostępniony ze strony : http://kpopopowiadania.blogspot.com/



Siedziałaś przy pustym stoliku na przyjęciu urodzinowym swojej koleżanki. Nie miałaś żadnego pomysłu na resztę wieczoru. Złożyłaś życzenia, wręczyłaś, prezent i obserwowałaś bawiące się towarzystwo. Uważałaś, że to przyjęcie nie różni się od miliona innych.
Nigdy nie obchodziłaś swoich urodzin, myślałaś, że to niepotrzebne. Tłum ludzi aprobujący ciebie i twój wygląd, oraz ich przesadna uprzejmość wobec twojej osoby. Tak, a to wszystko trwało tylko kilka godzin na przyjęciu urodzinowym, bo następnego dnia znów o tobie zapominali.
Bezsensowne.
- Eh.. – westchnęłaś, znudzona powtarzającą się piosenką. Rozglądnęłaś się po sali i stolikach. Twoją uwagę przykuł czarnowłosy chłopak. Nie zwracał uwagi na resztę towarzystwa i bawiąc się zakrętką od napoju, wydawał się odłączać od tego świata.
- No cóż.. – podniosłam się z krzesła i skierowałam się ku mężczyźnie. Szkoda ci się go zrobiło, lecz nie tak „ z dobrego serca”, po prostu czułaś do niego litość.
- Hej – mruknęłaś stając przed czarnowłosym. – Czego się nie bawisz? – spytałaś się, pomijając wszelkie zwroty grzecznościowe.
Chłopak mało zainteresowany, poniósł wzrok, zmierzył cię nim i znów powrócił do swojej wcześniejszej czynności.
„Co to ma znaczyć?” – poczułaś się jak coś by się w tobie gotowało. Jak mógł cię tak zlekceważyć?
- Hej! – rzuciłaś do niego – Mógłbyś odpowiedzieć!
Kruczowłosy znów popatrzył się na ciebie, a ty zdałaś sobie w końcu sprawę z jego wyglądu. Był zadany, nawet bardzo. Czarne włosy gładko ułożone, czarna skórzana kurtka, rurki i przenikliwe spojrzenie. Był przystojny, przytaknęłaś w tej sprawie, lecz jego charakter pozostawiał wiele do życzenia.
- O co.. ci chodzi? – nie mogłaś uwierzyć w to co usłyszałaś. Chłopak o tak wrogiej minie i spojrzeniu, miał niesamowicie delikatny głos. To w ogóle nie pasowało do jego zewnętrznego wyglądu.
- Jak to o co? – w końcu wykrztusiłaś – przywitałam się, a ty nic.. Trochę wychowania, co? – zdałaś sobie sprawę, że wcale nie jesteś lepsza.
- Ah.. Cześć – bez zainteresowania wypowiedział te słowa i znów zaczął bawić się plastikowym przedmiotem.
Po raz pierwszy ktoś tak cię zignorował.
- Hej! Nie myśl sobie, że jesteś jakiś lepszy.. W taki sposób wyglądasz jak desperat! Siedzisz sam i co? Myślisz, że ktoś podejdzie i się zlituje? Że wywołasz u kogoś sumienie! To żałosne – po raz pierwszy mówiłaś takie słowa w taki ostry sposób. Może miałaś z deka niemiłą osobowość, ale nigdy jej tak nie ujawniałaś.
- A ty co właśnie robisz? Nie przypadkiem się litujesz? – chłopak szorstko ci odpowiedział i wstał od stolika – Weź może popatrz na siebie, a nie zaczynasz od innych – to cię dobiło.
Nigdy nikt ci nie zwracał uwagi. Starałaś się grać przed ludźmi pannę „idealną”.
„Ale.. ten chłopak.. CO ZA PALANT!” – twoja irytacja coraz bardziej się powiększała.
- IDIOTA!  - wykrzyknęłaś i nim się obejrzałaś, po twoich policzkach spływały łzy. – Głupek.. – wybąkałaś i zakrywając twarz, chciałaś jak najszybciej opuścić to miejsce.
 Nawet nie zdawałaś sobie sprawy, że jesteś głównym centrum zainteresowania wszystkich obecnych. Każdy kierował spojrzenie na was i waszą małą-wielką” aferę”.
Wycierając spływający makijaż, odwróciłaś się na pięcie i wybiegłaś z budynku.
„ Głupek, idiota, debil.. Uważa się za lepszego?!” – krzyczałaś w myślach, aż twoją twarz ogarną zimny podmuch.
Świeże powietrze i ciemność nocy pozwoliła ci się uspokoić. Było już dosyć późno, a ty stałaś zapłakana przed klubem.
- Głupek.. – dalej płacząc, starałaś jak najmniej pogarszać swój make-up. Zrobiło ci się zimno, ale nie starałaś się na to zwracać uwagi. Twoje myśli były całe zagmatwane wściekłością i desperacją.
„Jak mogłam zostać tak potraktowana? Chciałam być tylko uprzejma i pogadać z nim!” – tłumacząc sama siebie, wiedziałaś, że to co właśnie wymyślasz wcale nie jest prawdą.
Wiedziałaś, że czułaś się przez chwilę lepsza od niego i zrobiło ci się go żal.
Chłopak, którego imienia nie znałaś ani całej jego osoby, wyciągnął na światło dzienne twój charakter, który tak bardzo starałaś się chować.
- Ej – znów tamten głos rozbrzmiał w ciszy i coś ciepłego cię owinęło. Wycierając oczy i rozglądając się za siebie, znów zauważyłaś tego chłopaka. Rzucił na ciebie swoją marynarkę i stojąc przed tobą z rękami w kieszeni, dalej patrzył na ciebie beznamiętnym wzrokiem.
- Czego chcesz? Jeszcze mi nawrzucać? Wiem jaka jestem, więc nikt inny tego widzieć nie musi!  - wyżywając swoją desperację na nim, znów zaczęłaś szlochać.
- Przestań płakać – znów ten bezuczuciowy ton. – To nie ma sensu.
- A co ty możesz wiedzieć? Sam siedzisz, z nikim nie gadasz. Co ty w ogóle tu robisz? – krzyknęłaś.
- Nie podnoś głosu, to nie potrzebne – ten ton już cię wkurzał. – Może zastanowisz się nad tym co ty zrobiłaś i powiedziałaś? Sama to zaczęłaś i sama skończyłaś, więc dlaczego mnie obwiniasz? – nie chciałaś słuchać to, co on mówił, bo z zdania na zdanie, wiedziałaś, że on ma racje.
- Dobra!  Okey, sorry. Możesz już iść? – chciałaś zostać sama, bo na pewno nie zamierzałaś spędzać więcej czasu z tym mężczyzną.
- Już idę, ale jeszcze jedno.. – popatrzył się na ciebie tym razem mając w oczach uczucie.
Litość.
- Nie udawaj kogoś kim nie jesteś. Może masz inny charakter niż inni by tego chcieli, ale czy to powód by się do nich dostosowywać? Serio chcesz być aż tak „sztuczna”? – po raz pierwszy, ktoś naprawdę wiedział co czujesz.
- Co ty możesz wiedzieć.. nie chcę zostać sama, tak jak ty.. – wymamrota łaś.
- Nie jestem sam. Mam grono ludzi, których kocham i oni akceptują mnie takim jakim jestem. Nie uważasz, że to najlepszy układ? – nie miałaś z nim szans.
Pierwszy raz spotkałaś taką osobę. Pierwszy raz, ktoś cię tak pouczył.
- Może czasem warto zamienić tłum obcych, sztucznych znajomych, na małą grupkę prawdziwych, bliskich ci osób? Może lepiej jest żyć będąc sobą, a nie jakąś wyimaginowaną postacią? – patrząc ci się prosto w oczy, tym razem oczekiwał szczerej odpowiedzi.
Wycierając łzy, uspokoiłaś się i przetrawiłaś całą rozmowę.
- Może.. masz rację.. – wykrztusiłaś z siebie. Trudno było ci przyznać, że po raz pierwszy się myliłaś. Tylko, że ta pomyłka trwała przez całe twoje życie.
- Wiem, że mam – chłopak w końcu delikatnie się uśmiechną, a ty spłonęłaś rumieńcem.
Był uroczy, ale o silnej osobowości. Był jak anioł, anioł w czarnym ubraniu i oczach demona.
Spuszczając wzrok, czekałaś aż chłopak pójdzie zostawiając ciebie samą. Nie mogłaś zaprzeczyć, że osoba którą przed chwilą chciałaś zabić, teraz wskazała ci jak zacząć się zmieniać.. i cię oczarowała?
- Ah i jeszcze jedno.. – szybko podniosłaś głowę, z nadzieją, że chłopak przynajmniej się przedstawi lub poprosi cię o numer telefonu. – Moja kurtka.. – wyciągnął bladą dłoń ku tobie i czekał na jego ubranie.
- Emm.. no tak – rozczarowana, zdjęłaś z siebie jego marynarkę i mu podałaś.
- Dzięki – szybko biorąc swoją własność, odwrócił się i skierował ku parkingowi.
„ Już chce jechać? „ – nie mogłaś uwierzyć, że teraz chciałaś by jeszcze chwilę z tobą porozmawiał.
- HEJ!  CZEKAJ CHWILKĘ!  - krzyknęłaś, kiedy chłopak był już na drugim końcu ulicy. – POWIEDZ MI CHODZIAŻ JAK SIĘ NAZYWASZ. CHOCIAŻ TYLE JESTEŚ MI WINNY, PO DOPROWADZENIU MNIE DO PŁACZU!  -  liczyłaś, że spełni twoją prośbę.
- Nie musisz wiedzieć!  I tak mnie nie znasz!  - odkrzyknął ci i znów zwrócił się ku samochodom.
- TO CO? MOGĘ CIĘ NAZYWAĆ JAK CHCĘ? – śmiejąc się, miałaś nadzieję, że to urazi jego dumę i ci się przedstawi.
- Skoro chcesz!  - znów odpowiedział ci tak, jak tego nie chciałaś.
- A JAK BĘDĘ CIĘ NAZYWAĆ IMIENIEM DLA PSA? TO CO? DALEJ MI NIE POWIESZ? – tym razem byłaś przekonana, że ci zdradzi imię.
- Oczywiście, że nie. – usłyszałaś stłumiony śmiech.
Rozśmieszyłaś go, przez to zrobiło ci się cieplej na duchu.
- OKEY!  TO PA… LEO? Hah..  –  roześmiana, byłaś z siebie dumna.
- Cześć. – usłyszałaś tylko to, a potem dźwięk zapalanego silnika.
Stałaś dalej na mrozie i patrzyłaś jak chłopak odjeżdża w czarnym samochodzie. Kiedy tylko zniknął z zasięgu twojego wzroku, westchnęłaś.
- To pa.. Leo.. – nie mogłaś uwierzyć , w to co się wydarzyło.
„ To wszystko… Co to w ogóle było?” – starałaś się jeszcze wszystko poukładać w swojej głowie.


**
*Kilka dni później*
- Em.. Shinhye.. – niepewna, zaczęłaś temat który męczył cię przez ostatni tydzień.
- Tak? O  co chodzi?  - spytała twoja koleżanka. Właśnie siedziałyście u niej w domu i układałyście pozostałe prezenty urodzinowe. – Woow.. patrz się tylko na to!  Nie musieli mi kupować aż tak drogich rzeczy! – śmiejąc się, przyjaciółka pokazała ci drobną bransoletkę z diamencikami.
- Tak.. śliczna – przytaknęłaś jej. – A co do tego tematu..
- Hm? – w końcu zwróciła na ciebie całą swoją uwagę.
- Pamiętasz wszystkich gości na urodzinach? Co do jednego? – chciałaś jak najbardziej sprecyzować pytanie.
- Ym.. Tak. Co do jednego!  - zaśmiała się, chwaląc swoją dobrą pamięć.
- No to.. znasz może imię tego chłopaka? Ten co siedział sam przy stoliku przez cały czas.. Czarne włosy, kurtka, spodnie.. jasna cera i ciemne oczy. No wiesz.. ten co się przy nim.. ym.. popłakałam..? – trochę zawstydzona swoimi wyczynami na przyjęciu koleżanki, wspomniałaś o tym feralnym zdarzeniu.
- Heem..? Co..? Jaki chłopak.. Może to było Seunhyu.. a nieee, on wyszedł zaraz po rozdaniu prezentów. Wątpię by ktoś taki był u mnie imprezie. A ty płakałaś? Hah, kiedy? Głuptasie, chyba wypiłaś za dużo.. – poklepała cię po ramieniu i znów zaczęła przeglądać prezenty - Oh! A ta sukienka..? Wow!
„Jak to?” – dalej nie mogąc uwierzyć w to co właśnie twoja koleżanka powiedziała, siedziałaś może i ciałem na kanapie obok niej, ale duszą przypominałaś sobie całe zdarzenie.
„ To nie możliwe, przecież nic nie piłam, a to się wydarzyło!” – nikt nie mógłby cię przekonać, że to ci się przewidziało.
„ To.. ale.. To co z Leo?” – powoli szaleństwo ogarniało twoje myśli.
Chciałaś już wstać i wyjść na świeże powietrze, kiedy coś ukłuło cię w spodniach, które miałaś na sobie. Sięgnęłaś do kieszeni i wyciągnęłaś mały przedmiot.

„ Zakrętka?”           

/JiHan